Skończyło się lato, zaczęła się jesień. A u
mnie wszystko po staremu. Czasu wciąż mi brakuje, więc skupiam się
na tym, co nie da się odłożyć na później – życiem w realu.
Zajęć mi nie brakuje, ale sił już tak. Chyba jednak się
starzeję, bo na wszystko potrzebuję więcej czasu. Jestem jakaś
spowolniona, zamyślona i najlepiej mi w łóżku z książką. Po
ostatniej wizycie przyjaciółki mam co czytać, więc czytam.
Polecam
książkę starszego Stuhra „Stuhrowie historie rodzinne”. Aktor
opisuje historię swojej rodziny, zaczynając od pradziadków
emigrantów, którzy zdecydowali się związać swój los z polskim
Krakowem. Dużo w tej książce wątków historycznych, kulturowych,
patriotycznych, które tworzą tło dla dziejów rodziny aktora. Miło
się czyta tę sagę rodzinną, ale jeżeli ktoś szuka
ekshibicjonistycznych wyznań, pikantnych szczegółów z życia
Stuhrów, plotek o środowisku aktorskim, to raczej się rozczaruje.
Stuhr nie sprzedaje nadmiernie swojej prywatności, ale taktownie
opowiada o ludziach i czasach, w których żyli, o tym co w życiu
ważne. „To właśnie rodzina nadaje sens naszemu życiu, uczy nas
zachowań, postępowania wobec otaczającego świata, szacunku,
tolerancji, pokazuje nam cele i wartości" – pisze, a ja w
pełni się z nim zgadzam.
Zainteresowanym
skandalami i religią polecam „Kobiety w Biblii” J. Kelen i
„Skandale w Biblii” J.P.
Prevosta. Miłośników historii może zainteresować powieść
Arturo Ortegi Blake „Joanna kobieta która została papieżem”.
Mit? Historia? Trudno powiedzieć. Dobrze się czyta, ale jakoś nie
porwała mnie bardzo ta książka. Może za dużo sobie obiecywałam
po przeczytaniu notki o autorze.
Na
koniec informacyjnie – Jacek Gaworski
pojechał zawalczyć o swoje życie. Udało się , więc każdy, kto
się do tego przyłożył chociaż grosikiem, może czuć satysfakcję.
„I to by było na tyle”, jak mawiał Stanisławski, spadam, bo robota czeka.
![]() |
PADA DESZCZ |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz