Pogoda taka sobie. Trochę siąpi
deszczyk, ale, od czasu do czasu zza chmur wygląda nieśmiało
słońce. Biorę więc wnuka i idę na spacer. Ubrani w płaszcze przeciwdeszczowe poszukamy kasztanów,
najbardziej kolorowych liści i pośpiewamy sobie na całe gardło
nasz ostatni hit: „Nienie nie nie nienienienie nie, nie nie nie!”. Razem jest nam cudnie, więc żaden deszcz nie zepsuje nam zabawy. I już życie jest piękne.
Jestem kobietą, która ma już życia popołudnie, ale starość ignoruję na ile się da. Tytuł bloga odnosi się do tego, że jeżeli popatrzymy na życie jak na górę, to ja już schodzę ze swojej góry, a kto chodził po górach wie, że schodzi się trudniej. Jednak smęcę umiarkowanie, bo wolę się śmiać. A że potrafię się śmiać również z siebie to powodów do śmiechu mi nie brakuje. Na blogu piszę o swoich i nie swoich potyczkach z życiem.
Szukaj na tym blogu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz