
W Wielkanocną Niedzielę, gdy szykowałam się do snu, spojrzałam w okno i zachwyciłam się widokiem. Księżyc pięknie oświetlał chmury i pajęczynę z gałęzi drzew. Obraz mi się spodobał, więc pstryknęłam zdjęcie ku pamięci i poszłam do łazienki. Po powrocie znów zerknęłam na widok za oknem i w chmurach zobaczyłam twarz mojej Mamy. Zrobiłam to chmurne zdjęcie i wysłałam je do córki z pytaniem co widzi. Marta zobaczyła to samo co ja.
Spokojnie. Leczyć mnie jeszcze nie trzeba, a jeżeli będzie taka konieczność to zajmie się tym rodzina))) Nie wiem skąd bierze mi się w ostatnim czasie tyle dziwnych skojarzeń i obrazów. T u opisywałam podobną historię, która przydarzyła mi się całkiem niedawno.To prawda, że myślałam o Mamie, bo święta to też czas na wspomnienia, ale dlaczego patrząc w chmury zobaczyłam jej twarz? Układ chmur i cieni był tak bardzo podobny do rysów twarzy mojej Mamy, że Marta też od razu pomyślała o babci. Zastanawiam się co się we mnie zmieniło, że mam coraz więcej zgody na te dziwności. Starość otwiera we mnie zgubioną w dzieciństwie pewność, że wszystko jest możliwe? Intrygują mnie te pytania, bo ja bardzo lubię wiedzieć, a w tej sprawie nie mam jasności.
Dla porównania zdjęcie zrobione pod koniec życia Mamy.
Myślę, że mój mózg uruchomił filtry, które uznał w danym momencie za potrzebne, ale nie mam pewności, że to tylko o to chodzi. Moja córka, bez sugestii z mojej strony, zobaczyła to samo, więc może chodzić o coś więcej. Czy to jakiś rodzaj postrzegania pozazmysłowego indukowanego przez emocje? Nie wszystko przecież da się sprawdzić empirycznie stosując znane rodzaje logiki. Może rzeczywiście Mama dała mi znak, że wciąż jest obecna, że nade mną czuwa. Kiedy byłam małym dzieckiem bałam się o nią i nie umiałam sobie nawet wyobrazić, że mogłoby jej zabraknąć. Chciałam być bardzo grzeczna, żebym mogła być z nią w niebie, gdyby nie daj Boże umarła. Nie miałam wątpliwości, że moja Mama na pewno pójdzie do nieba. Ale teraz, jak można, to bardzo proszę, żeby jeszcze trochę na mnie poczekała, bo jestem potrzebna tu gdzie jestem. Niech zagląda do mnie przez okno albo mi się przyśni.
Na koniec kilka nocnych pejzaży, które zapisałam na telefonie, żeby móc do nich wrócić. Jakość zdjęć taka sobie, bo robione niedoładowaną komórką, ale dla mnie bardziej istotny jest ich klimat i wspomnienie z czasu gdy naciskałam na migawkę.
![]() | |
Lampy w konkurencji z księżycem. |
![]() |
Kot i pies bawią się księżycem. |
![]() |
Niebo do wynajęcia. |
Nocne pejzaże urokliwe bardzo, a reszta jest tajemnicą!
OdpowiedzUsuńPięknej wiosny:-)
Mnie szczególnie podoba się niebo do wynajęcia. Masz rację, wokół nas pełno tajemnic. Myślę, że szczególne sytuacje otwierają nam szerzej oczy i wtedy widzimy więcej. A że są to rzeczy, które kłócą się z rozumem i logiką, to zupełnie inna sprawa. Dziesięć, dwadzieścia lat temu pewnie reagowałabym inaczej, ale teraz nie mam już takiej pewności, że metafizyka to wymyśl chorych ludzi. Na starość myślę bardziej intuicyjnie i nie przejmuję się, że mogę wyjść na egzaltowaną osobę. Mój Tata, na wskroś racjonalny, opowiadał mi o rzeczach, które sam przeżył, które podważały to co wiemy na pewno. Mając kilkanaście lat wierzyłam mu, bo był dla mnie autorytetem. A potem sama doświadczyłam zupełnie niezrozumiałych dla mnie sytuacji.
UsuńTeż życzę Ci pięknej wiosny i jak najczęstszych spotkań że słonecznym Leonkiem.
Mnie najbardziej spodobał się widok z kuchennego okna,bajkowa sceneria,choinka ubrana w brylanty....potrafisz uchwycić chwilę Basiu.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o widzenie,patrzenie i postrzeganie to jest to złożony proces bardziej dla naszego mózgu bo my,tak jak powiedziałaś ,dostajemy już przetworzony obraz,kilka razy się o tym przekonałam :))).Ja też widzę podobieństwo fotografia-niebo.Serdecznie pozdrawiam.
Też tak mi się skojarzył widok choinki. Najpierw napadało śniegu, a potem sypnęło takim grubym deszczem, więc choinka wyglądała na ustrojona w brylanty. Mózg to bardzo interesujący organ i wciąż mało poznany. Ludzie więcej wiedzą o kosmosie niż o tym co noszą we własnej głowie. Przesyłam serdeczności i dziękuję za komentarz. Fajnie wiedzieć, że mamy z kimś podobny odbiór rzeczywistości.
UsuńPies i kot - wspaniałe!
OdpowiedzUsuńA niebo do wynajęcia, ale czy z widokiem na raj?
❤
Ten widok na raj to chyba trzeba sobie zapewnić samemu. Wiesz, szklanka ciepłej herbaty, spokój i schronienie we własnej głowie.
UsuńPowiem Ci, że mnie zamurowało, bo faktycznie jest podobieństwo :-o
OdpowiedzUsuńOna gdzieś tam jest i wysyła do Ciebie pocztówki za pomocą chmur. :)
A swoją drogą... namiętnie gapię się w niebo. Tak naprawdę to jeden z moich ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Każdy zachód słońca to dla mnie codzienna dawka piękna.
Możesz mieć rację, że moja mama gdzieś wciąż czuwa.
OdpowiedzUsuńTo mamy podobnie. Lubię obserwować chmury i zachody słońca, bo tak ładuję akumulatory. Piękno natury leczy moje smutki, bolicosie i egzystencjalne lęki.