![]() |
zdjęcie z internetu, ale tak mi pasuje |
-Żyjesz? Nic nie piszesz, zamknęłaś możliwość komentowania, na maile nie odpowiadasz - zaatakowała mnie telefonicznie koleżanka Dorota.
- No żyję, ale trochę poza światem, szczególnie tym wirtualnym, czyli lecę starą płytą - wytłumaczyłam się.
- To nie strasz ludzi. Bo wiesz, w naszym wieku jak ktoś długo się nie odzywa, to jest obawa, czy jeszcze żyje...
- Spokojnie, ja cięgle na tym łez padole i nigdzie się nie wybieram. Nie musisz się martwić - przerwałam Dorocie połajanki. - Wiesz, unikam stresów, a w przestrzeni publicznej jeden wielki psychiatryk, to się tam nie pcham. A nie piszę, bo zwyczajnie mi się nie chce. Jak masz ochotę, to wpadaj na chatę, pogadamy - zaproponowałam.
Internet rzeczywiście omijam i ucierpiały przez to moje wirtualne znajomości, ale udzielam się bardzo w tzw. realu. Potrzebuję kontaktu z ludźmi face-to-face i na moje szczęście dobrego towarzystwa mi nie brakuje, więc korzystam.
Mam przed sobą trudny czas, to muszę naładować akumulatory. Za tydzień idę do szpitala na operację i bardzo się tego boję. No nie da się ukryć - mam "boja". Mówię sobie, że na biadolenie zawsze będzie czas, jednak ta perswazja nie zawsze działa. Czarne myśli są trudne do odgonienia. Wiem, że nie można się im poddawać, więc się nie poddaję. Staram się zagłuszyć lęki, dlatego zapełniam czas dobrą literaturą, filmami, muzyką i spacerami. Jak głowa zajęta to i strachów jest mniej. Pilnuję też, żeby codziennie wychodzić na długi spacer.
Maj pięknie się mai i nie sposób się nim nie zachwycać. Z podglądania przyrody czerpię ogromną przyjemność, więc sobie nie żałuję i bez względu na pogodę chodzę, im dalej tym lepiej. Cieszę się, że na własnych nogach. Czasami zrobię zdjęcie, żeby zatrzymać chwilę, a czasami tylko popatrzę, powącham i idę dalej.
Mam w telefonie takie zdjęcia wiosennych firanek.

Na koniec tego nudnawego posta wstawiam fotorelację z wieczornego spaceru. Niestety zapachy i śpiew słowika są nie do odtworzenia.

Leżąc w łóżku mam taki widok. Dwa światy na raz - zewnętrzny i wewnętrzny. Podoba mi się ten obrazek.
Nie wiem kiedy się odezwę, ale mam nadzieję, że niedługo. Z góry dziękuję za trzymanie kciuków. Komentarzy jeszcze nie odblokowuję, bo prześladuje mnie psychofan.
Jeszcze tylko piosenka "Otwieram oczy", taki leitmotiv mojego życia.
To ja szybciutko, powodzenia!!!
OdpowiedzUsuńok
OdpowiedzUsuńBasiu kochana, daj znak jakiś, czy wszystko poszło dobrze ? Wysyłam ci dobre gorące myśli i życzenia zdrowia - niech dotrą szybko do Ciebie. xxx Kitty
OdpowiedzUsuńZamelduj znowu.
OdpowiedzUsuńZagladam i zagladam a tu cicho. Pozdrawiam. Ula
OdpowiedzUsuńBasiu co u Ciebie???
OdpowiedzUsuńPrzypominam sie, ze czekam. Odezwij sie. Agata
OdpowiedzUsuńHop hop jestes tam? Pozdrawiam. Gosia
OdpowiedzUsuńPrzesylam serdeczne pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńNie anonimowy tylko Gosiek
OdpowiedzUsuńBasia, jak tam?
OdpowiedzUsuńBasiu pozdrawiam i czekam na jakiś znak. Ula
OdpowiedzUsuńCzy wszystko w porządku? Pozdrawiam. Anna
OdpowiedzUsuńNo dobra, w maju żyłaś, a w sierpniu?
OdpowiedzUsuńTo już koniec bloga? Czy tylko długa przerwa?
OdpowiedzUsuńTeraz ja melduje ze jestem. Odezwij sie.
OdpowiedzUsuńSorry bloger zrobił że mnie anonima. Ninka
OdpowiedzUsuńCzekam z nadzieją że wszystko dobrze ale daj znać. Joanna
OdpowiedzUsuń????
OdpowiedzUsuńAbasiu, co u Ciebie ?j
OdpowiedzUsuńjuz lato mija i cisza...
Wciąż cicho?
OdpowiedzUsuńI nadal cicho...
OdpowiedzUsuńKobieto, no weź....
OdpowiedzUsuńNo mam dokładnie to samo zdanie.
Usuń