Po wczorajszym pracowitym dniu dzisiaj polegiwałam i czytałam
"Cudzoziemkę". Nie wiem, który to już raz. To jedna z tych książek,
które nigdy mi się nie nudzą, więc co będę sobie żałować. Kuncewiczowa
tak pięknie maluje portrety psychologiczne bohaterów, że ma się wrażenie
obcowania z żywymi ludźmi. Widzę
Różę, kobietę pogubioną, nieszczęśliwą, która sama jest swoim
największym wrogiem. Nie daje sobie prawa do szczęścia, bo ominęła ją
szczeniacka, wydumana miłość, świat nie jest idealny, nie jest wielką
skrzypaczką i wszędzie czuje się obco. Dopiero pod koniec życia zdaje
sobie sprawę, że wyobcowanie, które towarzyszyło jej przez całe życie,
było nie tylko jej udziałem, ale także w dużej części dziełem. Jej
pytanie skierowane do syna: "Władyś, jakże ja będę umierać, kiedy ja nie
żyłam wcale?" jest porażająco smutne i przygnębiające. Ile jest wokół
nas takich cudzoziemek, które nie biorą z życia tego co daje i wciąż
żyją mrzonkami?
Jestem kobietą, która ma już życia popołudnie, ale starość ignoruję na ile się da. Tytuł bloga odnosi się do tego, że jeżeli popatrzymy na życie jak na górę, to ja już schodzę ze swojej góry, a kto chodził po górach wie, że schodzi się trudniej. Jednak smęcę umiarkowanie, bo wolę się śmiać. A że potrafię się śmiać również z siebie to powodów do śmiechu mi nie brakuje. Na blogu piszę o swoich i nie swoich potyczkach z życiem.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ezoteryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ezoteryka. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 lipca 2021
Czego unikam, na czym buduję i czym jest kolor aury
Subskrybuj:
Posty (Atom)