To co dzieje się dookoła jest tak frustrujące i przygnębiające, że czuję, jak zaczynają mi się przepalać styki. Dlatego zaszyłam się w domu i w ramach odreagowania zrobiliśmy sobie dziś z mężem powtórkę ze skeczów Poniedzielskiego. Jak wiecie, jestem jego fanką, bo nikt, tak jak on, nie operuje naraz śmiechem i melancholią. Jego piosenki i monologi są przepełnione humorem i refleksją. Poetycko i dowcipnie bawi się słowem. Twórców takich jak Poniedzielski jest coraz mniej, a takich kabareciarzy, to już prawie nie ma wcale.
Jestem kobietą, która ma już życia popołudnie, ale starość ignoruję na ile się da. Tytuł bloga odnosi się do tego, że jeżeli popatrzymy na życie jak na górę, to ja już schodzę ze swojej góry, a kto chodził po górach wie, że schodzi się trudniej. Jednak smęcę umiarkowanie, bo wolę się śmiać. A że potrafię się śmiać również z siebie to powodów do śmiechu mi nie brakuje. Na blogu piszę o swoich i nie swoich potyczkach z życiem.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jestem fanką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jestem fanką. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 października 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)
