-->
![]() |
skamieniała (zdjęcie znalezione w sieci) |
Ostatnie dni wyciągnęły na wierzch
spychane do nieświadomości ostateczne z ostatecznych pytań,
ostateczne z ostatecznych lęków. Bardzo boleśnie przeżyłam
ostatnie pożegnanie, chociaż Beata nie była mi aż tak bliska,
żeby jej odejście tłumaczyło kompletną rozsypkę w jakiej się znalazłam.
To, o co chodzi, że jest tak źle? O to, że wciąż mam pod powiekami obraz Emi stojącej obok trumny, z daleka od innych, z twarzą skamieniałą
z bólu, ale bez najmniejszego grymasu cierpienia, bez śladu łzy? O świadomość, że kiedyś moja
Marta będzie pogrążona w tej samej otchłani, pilnując, żeby
dobrze zacementowano schowek na ostatnie pudełko, w którym znajdzie się to,
co ze mnie zostanie? Czy to to nie daje mi spokoju? Nie wiem, ale myślę o tym
teraz najczęściej.....