Mimozami jesień się zaczyna, a ja wreszcie mogę chodzić moimi utartymi ścieżkami. To duża przyjemność po miesiącach spacerów wokół stołu i po balkonie. Cieszę się, bardzo się cieszę, że wreszcie mogę tak zwyczajnie iść przed siebie, a nie tylko wspominać minione jesienie. Ale nie da się ukryć, że dotkliwie dopadła mnie świadomość przemijania. Teraz częściej niż dotychczas myślę ile jeszcze czasu przede mną. Nie pamiętam, w której książce benedyktyn o. Leon Knabit napisał te słowa: "Śmierć, gorąco polecam.", ale coś w tym jest, że dopiero bliskość śmierci najbardziej otwiera oczy na życie.
Jakby mało mi było moich strachów to zadzwoniła moja przyjaciółka i podzieliła się ze mną swoim strachem. Opowiedziała mi bardzo obrazowo, jaki sen postawił ją na równe nogi. Przyśniła się jej pogrążona w mroku kobieta, która powiedziała, żeby A. pozałatwiała swoje ziemskie sprawy, bo ma już mało czasu na tej ziemi. Jesteśmy w tym samym wieku, znamy się od 40 lat i wiem, że A. nie jest egzaltowaną osobą, więc skoro się boi to może ma jakieś przeczucie. Mam nadzieję, że to tylko skutek dojrzałego wieku, w którym coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że nasz czas na ziemi jest ograniczony.
Straszne smęty mnie naszły, a tu za oknem upalny koniec lata. Zieloności ustępują miejsca żółciom, brązom i czerwieniom. Jesień pokazuje, że przemijanie jest naturalne i mimo wszystko może być piękne. I tego trzeba się trzymać, a przynajmniej próbować. Minorowe nastroje psują komfort życia, więc zamiast pielęgnować trzeba je puścić z jesiennym wiatrem. Tak rzekła ciotka dobre rada, czyli ja. Darujcie ten mentorski ton, bo ja najbardziej pouczam samą siebie, w Was moje rady trafiają rykoszetem.



Sroki mają miejscówkę na wielkiej wierzbie i strasznie drą dzioby.
Tęcza na schodach? Czemu nie. A może to sprawa tych: "wszędobylskich LGBT-ów", jak mówi moja sąsiadka. Niech im będzie na zdrowie. Chociaż sąsiadce też by się zdrowie przydało, bo strasznie sobie niszczy wątrobę tą niechęcią do ludzi.
Jeszcze tylko piosenka do lirycznego tekstu A. Waligórskiego bardzo pasująca do tematu posta. Lubię takie brzdąkanie na gitarze. I na dzisiaj to by było na tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz