Szukaj na tym blogu

środa, 19 maja 2021

Miałam się nie denerwować

Miałam się nie denerwować, więc wyautowałam się dobrowolnie z mediów i skupiłam się na dbaniu o mój ciężko wypracowany optymizm, szwankujący organizm oraz dobry humor. Kontakty międzyludzkie zapewniała mi rodzina, rozmowy telefoniczne z ulubionymi znajomymi i przymusowe wizyty w szpitalu. Jednak przed życiem nie da się uciec, więc coraz dopada mnie coś co psuje mi humor i charakter. Staram się być miła, bo wolę siebie w tej wersji, ale, jak w podpisie obrazka znalezionego w sieci, moja gęba czasem nie współpracuje. Tak też było ostatnio, gdy zostałam zaatakowana na przystanku autobusowym przez dwie ciotki rewolucji opanowane misją naprawiania świata i głupich ludzi.

A tą pierwszą głupią z brzegu okazałam się być ja. 

Sytuacja wyglądała tak, że dwie znane mi z widzenia sąsiadki z osiedla siedziały na ławce i szczebiotały maseczka w maseczkę. W oczekiwaniu na autobus usiadłam na drugim końcu ławki, ale jedna z nich spojrzała karcąco w moją stronę. Domyśliłam się, że chodzi o maseczkę, bo choć  maseczki na powietrzu nie są już obowiązkowe, to zgodnie z zarządzeniem jak nie można zachować dystansu społecznego, to trzeba się zamaskować. Włożyłam więc maseczkę. A Panie wróciły do rozmowy. 

- Ja to już jestem spokojna, ale przez tych durni co nie chcą się szczepić to nie wiadomo kiedy ta pandemia się skończy.

- Ja w przyszłym tygodniu będę miała drugą dawkę -  pochwaliła się ta druga.

- A pani już zaszczepiona? No - zwróciła się do mnie ta już spokojna.

- Nie - przyznałam się bez bicia. 

- To na co pani czeka? - oburzyła się. 

- Na koniec badań, które potwierdzą, że szczepionka Pfizera, bo w moim wypadku tylko ta wchodzi w grę, jest bezpieczna - tłumaczyłam się jak głupia zamiast powiedzieć, że to nie jej interes kiedy i czy w ogóle będę się szczepiła. 

- Przecież wszyscy mówią, że jest bezpieczna i skuteczna. Miliony ludzi się zaszczepiło, to co pani wydziwia? - skomentowała moją odpowiedź. 

- No właśnie - dodała ta oczekująca. 

- Przepraszam panie, ale argument, że większość coś zrobiła nie jest dla mnie wystarczający.

- Dlaczego? Taka Pani nadzwyczajna? - powiedziała z przekąsem ta już spokojna. 

A ja w tym momencie poczułam, jak wyżynają mi się zęby jadowe i rozdwaja się język. 

- Wie pani, większość ludzi nie grzeszy mądrością, a muchy to wszystkie lecą do gówna, ale to nie znaczy, że muszę robić tak samo -powiedziałam, po czym szybko podniosłam szanowną i oddaliłam się na bezpieczną odległość, żeby nie miały okazji dalej mnie wychowywać. 

Moje zachowanie grzeczne nie było, ale jak ktoś po chamsku zaczyna mnie ustawiać, to odpłacam pięknym za nadobne. Mnie by do głowy nie przyszło, żeby kogokolwiek tak pouczać. Szanuję prawo każdego człowieka do własnego zdania i tego samego żądam dla siebie. Mam też świadomość, że nie jestem wszystkowiedząca i mogę się mylić, dlatego nikogo na siłę nie przekonuję do swoich racji.

Większość moich znajomych się zaszczepiła, ale nie próbowali mnie naprawiać, żebym poszła w ich ślady. Ja też nie uważam ich za głupszych ode mnie, dlatego, że zdecydowali inaczej niż ja. To ich zdrowie i życie, więc też ich wybór.

Nie wiem czyja decyzja słuszniejsza i nie uzurpuję sobie prawa, żeby decydować za innych. Jednak znowu jestem w mniejszości, bo coraz częściej słychać, że tych, którzy nie chcą się  szczepić trzeba spacyfikować strasząc zakazem poruszania się poza miejscem zamieszkania, godziną policyjną, obciążeniem kosztami leczenia, karami finansowymi albo groźbą utraty pracy. Takie rzeczy mówią ludzie władzy i doradzający im medycy z tytułami naukowymi, a znaczna część społeczeństwa przyklaskuje takim pomysłom.

A ja pytam jak to się ma do praw obywatelskich gwarantujących wolność wyboru i samostanowienie o swoim zdrowiu i życiu. Tylko w  systemie totalitarnym prawa jednostki były podporządkowywane dla dobra ogółu. Oczywiście to dobro było  określone przez dyktatorów. Wygląda na to, że teraz mamy nową dyktaturę, bo o zdrowiu i życiu jednostki ma decydować lekarz, farmaceuta i polityk. Pytam więc odkąd to moje zdrowie i życie jest własnością publiczną? Do tej pory było tak, że jak dostawałam jakiś lek, to mogłam przeczytać długą najczęściej listę jego działań niepożądanych i zdecydować, czy chcę się nim leczyć czy nie. Teraz mam się podporządkować i zaszczepić, bo jakieś autorytety medyczne i WHO (już od dawna mające w dupie dobro pacjenta) chcą wszystkich wyszczepić, a leczenie ludzi traktują jako sprawę drugorzędną. Nie śledzę na bieżąco spraw związanych z epidemią, bo, jak już mówiłam,  odcinam się od rzeczy, na które nie mam wpływu. Mimo to czasami (częściej niż bym chciała) docierają do mnie różne informacje. Koleżanka przysłała mi artykuły, w których opisano, jak trudno przebić się z każdym odmiennym sposobem walki z covidem niż ten odgórnie zalecany. 

Link 1 

Link 2 

Link 3 

Lekarzy, którzy pomagają  wbrew oficjalnym zaleceniom straszy się odebraniem prawa do wykonywania zawodu. Amantadyna lek stosowany od lat, jest zdaniem wybranych autorytetów bardziej niebezpieczna niż  dopuszczona warunkowo nowatorska szczepionka. Gdzie tu logika? Nie znam się na wirusologii, ale są tacy co się znają i im też odbiera się głos. Większość medyków, którzy nie zgadzają się z "jedynie słuszną linią walki z epidemią" jest marginalizowana i ośmieszana.

Takim jak ja też się dostaje, bo przecież jesteśmy za głupi, żeby zrozumieć i docenić tę wyjątkową troskę jaką chcą nas otoczyć rządzący na spółkę z medykami. Na domiar złego, w przestrzeni publicznej najgłośniej  słyszane są walczące ze szczepieniami idiotki pokroju celebrytki Kołakowskiej i debile nawołujący na Facebooku do blokowania miejsc na listach do szczepień. A to jest zwyczajne draństwo. I tak w świat idzie przekaz, że ci co nie chcą się szczepić to niebezpieczne i antyspołeczne oszołomy. 

Trudno, mogę być oszołomem, ale nie zrezygnuję z prawa do decydowania o swoim zdrowiu i życiu tylko dlatego, że się tego ode mnie oczekuje. 

A tak na marginesie, to jestem już ofiarą jednego wirusa. Wirusa WZW typu C dostałam całkiem za darmo od szpitala, w którym miałam zabieg. Takich jak ja jest na świecie  71 milionów i przybywa ich w postępie geometrycznym, ale nikt ich na siłę nie leczy, przeciwnie czekają na leczenie latami. Czy są niebezpieczni? Tak, bardzo, bo najczęściej nie wiedzą, że są chorzy i zarażają innych. Ja zaraziłam męża. Teraz oboje mamy wątroby na agrafkach, ale to już wyłącznie nasz problem. W moim ciele krąży wirus i dlatego nie chcę ryzykować, że nowatorska szczepionka może naruszyć i tak już marny system odpornościowy mojego organizmu. I mam poniżej krzyża nawiedzone ciotki rewolucji i bałwochwalczo zapatrzone w autorytety inteligentki z doktoratami, które wszystko wiedzą lepiej. Ja nie wiem wszystkiego lepiej i często się mylę, ale wara innym od mojego prawa wyboru. Nie mam duszy niewolnika, który bezwolnie godzi się, żeby ktoś decydował o jego życiu. Nie będę się poświęcać dla dobra ogółu, bo nie sądzę, żeby moje poświęcenie było naprawdę potrzebne. Szanuję prawa innych, ale bronię też swoich. Nie mam też zamiaru rezygnować z używania swojego rozumu i szukania logiki w tym co się dzieje. A jak do tej pory to co niechętnie obserwuję jest pozbawione logiki. Jak już nie raz mówiłam (trudno lubię się powtarzać) może i mam mały rozumek, ale chętnie go używam, więc proszę, niech nikt mnie nie wyręcza w myśleniu. Dziękuję za fatygę, ale poradzę sobie sama. I na dzisiaj to by było na tyle.

39 komentarzy:

  1. Wolny wybór jest ważny, ja odwrotnie, doświadczyłam kpin i zdziwienia ze strony przeciwników szczepień, jestem po 2 dawkach, żyję i mam nadzieje nie trafić pod respirator przynajmniej, choć przeciw grypie nie szczepiłam się nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale jak widać fanatyzm i chęć forsowania na siłę swoich racji jest po obu stronach. Myślę, że zarówno ci zagorzali entuzjaści szczepień jak i wojujący przeciwnicy mają jakiś kłopot ze sobą skoro dla udowodnienia swoich racji robią głupków ze strony przeciwnej. Rozumiem strach, bo sama się boję, ale nie zgadzam się, żeby czyjś lęk był ważniejszy od mojego prawa do dbania o zdrowie w sposób, który uznam za słuszny. Jotko z serca Ci życzę, żeby szczepienie pomogło a wirus omijał Cię z daleka. 🙂

      Usuń
  2. Ja, podobnie jak Jotka, nigdy dotąd nie szczepiłam się przeciw grypie. Teraz się zaszczepiłam, bo uznałam, że sytuacja jest zbyt poważna, by zaryzykować chorobę. Ale rozumiem też Twoje wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, prawdę mówiąc, to ja nie wiem do końca, czy robię dobrze. Jednak na dzisiaj podjęłam taką decyzję. Jestem w grupie ryzyka i moje szanse po zetknięciu z wirusem mogą być żadne, szczególnie że leczenie wygląda tak jak wygląda. Rozmawiałam z lekarzem, do którego mam zaufanie i poradził mi, żebym się izolowała i jeszcze trochę poczekała aż będzie więcej danych. Ten lekarz jest świetnym specjalistą i bardzo dobrym człowiekiem. Leczy ludzi poza limitami narzucanymi przez NFZ i nie chce za to, żadnej gratyfikacji. Jego głównym zawodowym celem jest dobro pacjenta, więc jego zdanie jest dla mnie cenne. Pewnie że wolałabym się zaszczepić i poczuć się bezpiecznie, ale na razie się wstrzymam z taką decyzją. Zdrowia i pogody ducha Ci życzę. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze primo to ja nie rozumiem ludzi, ktorzy pytaja tak jak te dwie dziunie z laweczki. Jakim prawem jakas osiedlowa cipa pyta Ciebie czy kogokolwiek o decyzje medyczne?????????????????? stan zdrowia??????????????? itp????????????
    Ja wiem, ze mnie tu akurat nikt nie zapyta:)) ale mam na okolicznosc przygotowana odpowiedz rowniez pytaniem:))) Jak by komus wpadlo do pustego lba mnie zapytac czy sie szczepilam to oczywiscie odpowiem, ze TAK zgodnie z prawda, bo przeciez bylam szczepiona w dziecinstwie wiec to prawda.
    Na konkretne pytanie czy jestem dobrowolnie szczurem laboratoryjnym czyli wyraznie sformulowane pytanie o szczepionke przeciw Covid-19 odpowiem pytaniem "slyszalam, ze ty ruchasz/ciebie rucha (w zaleznosci od plci pytajacego) sasiad, czy to prawda?"
    Mam dokladnie takie samo prawo pytac kto z kim spi jak inni pytajac o moje decyzje zdrowotne.
    A w ogole, to ten najwazniejszy dr. w Ameryce (hahaha i jeszcze raz HA) ktory jest doradca prezydenta Truchlo zostal zapytany przez komisje do spraw zdrowia przy kongresie "Ilu pracownikow NIH (National Institut of Health) ktorego on jest ponoc dyrektorem juz sie zaszczepilo?" I biedak nie potrafil odpowiedziec........... w koncu wydukal, ze cos "ok. 60% ale nie wie na pewno". Podobna odpowiedz dala nowa dyrektorka CDC. Z tego wynika, ze ci co najwiecej wiedza o tej "szczepionce" (tak naprawde terapii genetycznej) sami sie nie szczepia.............
    Ciekawa jestem na co czekaja............ hmmmmmmmm..............

    OdpowiedzUsuń
  5. Może biorą ze mnie przykład 😉 i czekają aż inni przetestują na swoim organizmie tę nowatorską szczepionkę. Ja posiedzę i poczekam,bo mam za dużo wątpliwości, żeby podjąć inną decyzję. Zastanawia mnie też skąd wiadomo, że osoby zaszczepione dużo lżej przechodzą zakażenie. Na jakiej podstawie postawiono taką tezę? Przecież każdy organizm reaguje inaczej, więc na jakiej podstawie twierdzi się, że do lżejszego przebiegu choroby przyczynia się szczepionka. Moi znajomi chorowali na Covid i ona przez trzy dni miała stan podgorączkowy i bóle mięśniowe, a on po tygodniu dużej gorączki trafił do szpitala z dusznościami. Po wyjściu ze szpitala covidowego trafił na kardiologię z powikłaniami i ledwie uszedl z życiem. Wątpię, żeby przebadano dużą grupę ludzi, którzy chorowali na Covid ciężko przed szczepieniem, a podczas drugiego zachorowania już po szczepieniu lżej przebyli chorobę. Słyszałaś o jakiś badaniach w tym zakresie? Teoretycznie organizm lżej radzi sobie z zagrożeniami, które zna, ale chyba jednak nie zawsze. Moja koleżanka raz zaszczepiła się na grypę, potem zachorowała i to była najgorsza grypa w jej życiu. Od tamtej pory nie chce słyszeć o żadnych szczepieniach. Ja nie jestem tak rafykalna, ale za kamikadze też nie zamierzam robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ponoc najnowsze notowania wskazuja, ze 40% nowych pacjentow Covid to wlasnie pacjenci szczepieni, wiec jakos nie kumam po kiego wuja im ta szczepionka byla. No ale kazdy ma swoj rozum wiec niech uzywa tak jak umie.
      Dziwi mnie tylko ta panika zaszczepionych, ze to ponoc nasza wina, ze cos tam... cos tam... nie bardzo wiem jakim cudem, bo skoro tak wierza w magiczna moc szczepienia to powinni byc pewni, ze sa bezpieczni i nieszczepione jednostki im nie zagrazaja. No chyba ze sami nie wierza w te magie:)))))))))
      Jak wiesz mnie po przeszczepie zaczeto szczepic na doslownie WSZYSTKO i miedzy innymi ta przeciwgrypowa o malo mnie nie zabila... a cala reszta dolozyla swoje dzieki czemu mialam kolejne 3 operacje. Na szczescie przerwalam te magiczna karuzele w pore czyli po jednej czwartej a moze jednej trzeciej przydzielonych mi cudownych zastrzykow ratujacych zycie, gdybym wziela wszystko jak nakazuja ichne przepisy to juz bym tego komentarza nie pisala.

      Ach i widze, ze masz cichych wielbicieli:))))))))))))inaczej zwanych tchorzami co to sie wlasnego imienia wstydza lub boja:))))))))))))))))

      Usuń
    2. Stardust, dziekuje Ci za twoje komentarze tutaj, a juz myslalam, ze tylko ja jestem w tym antyszczepionkowym podziemiu;)

      Usuń
    3. Dee, my nie jestesmy antyszczepionkowcami, bo przeciez same jestesmy szczepione to raz, dwa zaszczepilysmy wlasne dzieci. My tylko jestesmy w nielicznej grupie ktora jeszcze potrafi uzywac mozg:)))
      A jak bys chciala to jest nas duzo wiecej i nawet mozesz dolaczyc ale musisz napisac podanie:))) na adres bezodwrotu9@gmail.com

      Usuń
  6. I właśnie przez takie osoby nigdy z tego bagna nie wyjdziemy. Teraz możecie na mnie jadowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś to słyszałam. Wyjdziemy nie martw się nawet zaszczepiony. Masz,Anonimie, duże szanse...
      Pozdrawiam Ela

      Usuń
    2. A to jestes w jakims bagnie Anonimie? My tam w moim otoczeniu zyjemy normalnie jak tylko sie da, tzn. spotykamy sie z licznymi znajomymi i rodzina, normalnie chodzimy do pracy i na zakupy i do kosciola tez:)) i zeby bylo smiesznie, nie zachorowal z naszego kregu nikt poza mna i moja najblizsza rodzina w domu, bo zarazila mnie zaszczepiona klientka-idiotka bez maseczki. W takim tkwisz bagnie, jakie sobie tworzysz, ale moge pozyczyc Ci gumiaki i doradzic odciecie sie od mediow.

      Usuń
    3. Dee masz absolutnie racje kazdy jest tworca wlasnego bagna. Jak komus dobrze w bagnie to ja mu nie zaluje:))

      Usuń
    4. Dee, podpisuje sie pod Twoim bagnem! 😁Tez zyjemy normalnie, choc mamy mocno ograniczona wolnosc poruszania sie, ale zyjemy jak zylismy, bez psychozy i zastraszenia, mija poltora roku i nie znam nikogo , naprawde nikogo wsrod znajomych i doliczajac ludzi z zakladu pracy, wiec jakies 5000 osob, kto by zmarl na covid. Zmarl jeden facet, ktory przechodzil operacje serca, bajpasy, po czym jak kazdego w szpitalu wytestowali go " pozytywnie", i na tej podstawie podlaczyli pod respirator! I tym go zabili . Serce ani pluca nie wytrzymaly takiej traumy, bo przeciez pacjent musi byc do tego wprowadzony w spiaczke. Pompowanie sprezonego powietrza do pluc przyczynia sie do rozrywania tkanki plucnej.. szkoda slow Pare osob przeszlo grypopodobna infekcje, ktora przechodza co roku zima, i na tym sie skonczylo. Natomiast znam juz dwie osoby, ktore zmarly po szczepionce, a jedna wyladowala z podejrzeniem udaru mozgu w szpitalu. Szczepionki te sa w fazie trzeciej testowania , ktore odbywa sie wlasnie zywcem na milionach ludzi. Do roku 2023 nie sa oficjalnie zatwierdzone do uzytku, sa tylko dopuszczone " warunkowo". No to chyba nie zaszkodzi poczekac i zobaczyc jakie skutki ten eksperyment przyniesie... Najlepiej wyciagac wnioski na podstawie obserwacji siebie i otoczenia, a nie wirtualnej rzeczywistosci tworzonej przez media. To jak z prognoza pogody ; media uparcie od kilku tygodni pokazuja u nas deszcze - a za oknem co rano piekne slonce! Autentycznie. Ale takie rozdwojenie jazni skutkuje w praktyce np. tym, ze wieke osob zamiast udac sie w plener na piekna wycieczke, siedzi w domu przed tekewizorem, no bo przeciez " bedzie padac"! Analogia mysle, ze calkiem adekwatna do sytucji obecnej ...

      Usuń
    5. Szczerze mówiąc, to ja nie żyję tak zupełnie normalnie, bo jednak ograniczam liczbę kontaktów. Przeszkadza mi to bardzo, ale jak zawsze jest coś za coś. Zdrowie bardzo m się posypało, więc dbam o siebie najlepiej jak potrafię. Od tych wojujących ciotek rewolucji różni mnie to, że nie wciągam innych za włosy do swojego bagna. Ja, jak ten baron Munchausen, wyciągam się za grzywkę z tego co fundują mi "troskliwi" bliźni. Nie urządzam innym życia, bo z urządzaniem swojego mam wystarczająco dużo roboty. A tak jak napisała Kitty, medycy już tyle razy pokazali jak po mistrzowsku potrafią się mylić, więc ślepo im nie ufam.

      Usuń
  7. Anonimie oczekujesz, że poczuję się winna i dla Twojego spokoju polecę się zaszczepić? Wybacz, ale nie posypię głowy popiołem i nie uderzę się w piersi. "Jadowić" też nie będę, bo masz prawo do swojego zdania. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  8. Abasiu, dziekuje Ci za ten post, ja nie jesten antyszczepionkowcem i moje dzieci dostaly wszystko co dawali, nawet te dobrowolne szczepionki, ale tej wlasnie szczepionce, a takze szczepionkom przeciw grypie, zapaleniu pluc, polpascowi i buk wie czemu jeszcze jestem absolutnie przeciwna, tzn. kto chce niech sie szczypie, a ode mnie wara. Mnie sie juz nawet nie chce argumentowac, bo to naprawde szkoda jezora i klawiatury strzepic. Nie skorzystam po tym, jak po szczepieniu zmarli moj dawny rodzinny lekarz oraz zdrowy jak byk kuzyn mojego szwagra, a takze wiele innych osob, o ktorych ciagle sie slyszy od znajomych. Mnostwo osob tez ciezko przechorowalo po szczepieniu wlasnie, m.in. moja klientka, ktorej sie wydawalo, ze rana nie dozyje, a takze krewna mojej przyjaciolki, ktora po odchorowaniu pierwszej dawki z drugiej juz zrezygnowala. Mnie i moja wspolpracownice zarazila zaszczepiona idiotka bez maseczki, a my zarazilysmy naszych najblizszych krewnych w domu. Na szczescie u nas mialo to tylko postac grypy z dosc duzym oslabieniem i kompletnym brakiem energii, bez dusznosci. Co ciekawe, jako jedyny z naszej czworki nie zachorowal moj dorosly syn i to pomimo braku jakiejkolwiek izolacji od nas chorych. Mimo choroby zylismy i zachowywalismy sie normalnie, nie wychodzac z domu i bez kontaktu z osobami z zewnatrz, a jemu po prostu nic! Wspolczuje wszystkim, ktorzy przechorowali ciezko, wspolczuje wszystkim, ktorzy stracili krewnych, ale dajcie zyc, nie potepiajcie tych, co sa przeciw i nie nazywajcie nas foliarzami i plaskoziemcami. A, i jeszcze jedno: z moich obserwacji wynika, ze ci przestraszeni maseczkowcy, co to jada sami w swoich samochodach w kagancach na obliczach, im bardziej sie boja, tym czesciej i gorzej choruja :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to sie czasem zastanawiam jak sie wszyscy ci wystraszeni beda zachowywac jak sie okaze, ze to wszystko nie prowadzi do zadnego powrotu wolnosci:))) A co zrobia jak sie okaze, ze dzieki szczypawkom beda masowo chorowac? A co bedzie jak padnie haslo, ze szczypac sie trzeba co 3 miesiace??
      Oczywiscie ja nie wiem ktora z tych wersji jest prawdziwa ale serio to wszystkie sa mozliwe.
      I co wtedy?????

      Usuń
    2. Wystraszeni to ci, co się szczepienia boją

      Usuń
    3. To fakt, boje sie wstrzykiwania sobie koktajlu z nieprzebadanych nieznanych toksyn, obcych bialek, metali ciezkich, adjuwantow , sekwencji mRNA i innych" dobrodziejstw", ktore rzekomo maja wzmocnic moja odpornosc. Ciekawe ile osob zaznajomilo sie z ulotka o skladzie specyfiku, ktory daja sobie wstrzyknac? A zapewne ulotki lekow przepisane od lekarza ktore przynosza z apteki czytaja bardzo uwaznie? Taaaak, to taki malutki wyjatek, tu nikt ulotki o skladzie i skutkach ubocznych nie prezentuje, producent jest zwolniony calkowicie z odpowiedzialnosci karnej za skutki podania ( lacznie ze zgonem), za to pacjent podpisuje papier, ze wyraza zgode na wziecie udzialu w " eksperymencie medycznym" . Taaak, mnie to wystrasza i odtrasza wystarczajaco.

      Usuń
    4. Pozwolisz Anonimie, ze ja poczekam do min. roku 2023 i jesli okaze sie, ze zadna z zaszczepionych znajomych mi osob nie zachoruje nagle na chorobe autoimmunologiczna, to moze przestane sie bac...o nie. Bo o nich, czyli moich bliskich i dalszych znajomych boje sie najbardziej,

      Usuń
    5. Alez oczywiscie, ze ja sie boje. Ja przezylam raka dwa razy, dla mnie zycie ma zupelnie inna wartosc, ja cenie zycie. Cenie na tyle, ze nie pozwole sobie wstrzyknac jakiejs eksperymentalnej substancji, ktora zamieni mnie w marchewke GMO. Ja jestem czlowiekiem i cenie moje czlowieczenstwo. Ja cierpliwie poczekam az ci wszyscy wstrzyknieci dozyja w zdrowiu roku 2023 a jeszcze lepiej 2030 - mnie sie nie spieszy.
      Natomiast nie boje sie rzekomo "nowego wirusa" bo ten wirus jak wszystkie inne koronawirusy jest z nami juz od dziesiatek lat, nie ma sie czego bac. No ale jak ktos lubi nosic onuce na twarzy lub sobie wstrzykiwac eksperymenty genetyczne to ja mu nie bronie.
      Ba, ja nawet w skrytosci ducha podziwiam odwage takich osob.

      Usuń
    6. Jeszcze dodam bo mi sie zapomnialo....
      Czasem jestem bardzo ciekawa co ci wszyscy radosnie strzyknieci (bo to NIE jest szczepionka) wiedza na temat tego zastrzyku. Czy na przyklad wiedza dlaczego zrezygnowano z badan na zwierzatkach laboratoryjnych i od razu wstrzykuje sie te terapie genetyczna ludziom. Otoz we wszystkich poprzednich probach produkcji szczepionki przeciw SARS (Covid jest w grupie SARS) wszystkie zwierzeta reagowaly natychmiast duza produkcja antycial, czyli to czego obecnie wstrzyknieci oczekuja.
      Problem sie zaczal jak te zwierzeta zetknely sie z wirusem ponownie i wtedy wszystkie (WSZYSTKIE co do jednego) zmarly.
      I to jest glowna przyczyna dla ktorej zrezygnowano z etapu doswiadczen na zwierzetach.
      Jesli ci radosnie strzyknieci o tym wiedza i mimo to sa tak radosni to ja im serdecznie gratuluje, w koncu kazdy ma swoj rozum i uzywa go jak potrafi.

      Usuń
    7. Jak nie możesz się szczepić, to się nie szczep, ale przestań bajdurzyc, opowiadać bzdety o jakichś zeierzatkach. Szczepionka była testowana na ludziach, na ponad 30000 ludzi i nie jest żadnym eksperymentem.

      Usuń
    8. Znajomi moich znajomych oboje zaszczepieni dwiema dawkami jednak zachorowali. Kobieta pouczająca mnie na przystanku twierdziła, że jest już spokojna, bo zaszczepiona, ale patrzyła na mnie złym okiem, bo nie miałam maseczki, a odległość między nam była większa niż wymagane 1,5 metra. Czyli bycie zaszczepionym niczego nie gwarantuje. Tym bardziej nie rozumiem tej wściekłości z jaką atakuje się tych, co nie chcą się szczepić.
      Anonimie napisałaś coś co mnie szczerze ubawiło. Fajnie brzmi " Szczepionka była testowana na ludziach". To dopiero odwaga i logika, pisać takie rzeczy i jednocześnie wymagać, żeby nawet ci co nie chcą dali na sobie dalej testować. Ja się na to nie piszę.

      Usuń
    9. Anonim przegapila chyba fakt, ze szczepionke "testowano" przez dwa miesiace, na mlodych i zdrowych osobnikach, z ktorych dwie osoby zmarly, ale poszlo to na karb " normalnego zjawiska". Dla mnie smierc mlodej zdrowej osoby normalna nie jest. Poniewaz CDC nie moze zatwierdzic " leku" do uzytku po tak krotkim czasie ( termin konca testow uplywa w kwietniu 2023), wiec produkt dopuszczono do uzytku tylko jako " Emergency use". Pierwszy raz w historii dopuszczono taki produkt do masowego milionowego uzytku . Faza trzecia testowania trwa nadal i JEST eksperymentem medycznym az do jej zakonczenia. Kazdy kto jest teraz szczepiony podpisuje papier ( ciekawe czy go najpierw czyta?) , ze zgadza sie przyjac preparat z wlasnej woli i bez roszczen co do skutkow ubocznych, z ktorych producent jest calkowicie zwolniony. De facto osoby poddajace sie temu szczepieniu powinny dostac gratyfikacje pieniezna - przeciez tak werbuje sie ochotnikow do wszystkich testow. Preparat genetyczny nie jest szczepionka, zawiera spike protein wirusa, czyli to najbardziej uzbrojone jego bialko, ktore moze teraz swobodnie namnazac sie i mutowac w organizmie ludzkim . Jako jedno z powiklan oprocz chorob autoimmunologicznych narzadow wewnetrznych , wymienia sie tez chorobe prionow - znana w latach 80-tych jako chorobe Creuzfeldta- Jakobsa, ktora powoduje smierc pacjenta w przerazajacy sposob, moze to zabrac lata zanim choroba sie ujawni, ale jak proces ruszy , to degeneracja mozgu postepuje bardzo szybko i jest nie do zatrzymania. Naprawde warto poczytac opracowania wielu juz lekarzy i slawnych wirusologow, ktorzy do tej pory byli autorytetami w tej dziedzinie, ale teraz sa wyciszani, degradowani, spychani na margines , poniewaz publikuja rzeczy sprzeczne z narzuconym w mediach przekazem. Wydaje mi sie ze KAZDY producent substancji, ktora podaje sie ludziom powinien wykazac chocby minimum pokory - a tu twierdzi sie kategorycznie , ze " szczepionka jest skuteczna i bezpieczna".! Na jakiej podstawie? I jedno i dugie juz okazuje sie nieprawda.

      Usuń
    10. Kitty, nie wiem czy anonimowa komentatorka przeoczyła, czy w ogóle szukała jakiś informacji poza głównym nurtem. Może wystarczy jej wiedza medialna i przekonanie, że skoro dużo ludzi się szczepi, to wszystko jest w porządku. Niewiedza często dodaje pewności, ale to nie powód, żeby odmawiać innym prawa do wątpienia w jedynie słuszne teorie. Podany przeze mnie przykład dot stosowania leków i godzenia się pacjenta, na ewentualne skutki uboczne był dotychczas uznaną praktyką. Dlaczego teraz zmienia się to na masową skalę? Jakim prawem lekarze doradzający premierowi namawiają do uprzykrzania życia tym, którzy nie chcą się szczepić? To jest nękanie i odbieranie wolności. Niestety wystraszeni ludzie nie chcą tego widzieć. W polisach ubezpieczeniowych jest mowa o odmowie wypłaty odszkodowania, gdy do negatywnego skutku przyczyni się sam ubezpieczony, np. popełni samobójstwo, spowoduje po pijanemu wypadek, w którym ucierpi lub zginie, świadomi podejmie inne kroki narażające jego zdrowie i życie. Udział w medycznych eksperymentach to też są te inne niestandardowe działania. Dlaczego ta kwestia jest kompletnie pomijana? Ja poczekam, bo nie mam ani chęci, ani odwagi, żeby zastąpić laboratoryjne szczury. Boję się o moich zaszczepionych znajomych, ale siedzę z gębą na kłódkę i chcę mieć nadzieje, że nic złego się im nie stanie. Bardzo bym się cieszyła, gdyby okazało się, że to ja byłam zbyt ostrożna. Jak wiesz, od jakiegoś czasu nie śledzę na bieżąco tego co się dzieje, bo podjęłam decyzję, żeby poczekać. I czekam aż będzie więcej danych, a nie tylko zapewnienia, że coś nie do końca przebadane jest w 100% bezpieczne. Tak jak Ty uważam, że takie zapewnienia są nieuczciwe i niemoralne.

      Usuń
  9. Bo widzisz z prawem do wyboru jest tak, że inni wybierają dla siebie i to jest wolność, ale jak Ty nie wybierasz tego samego, to im tę ich wolność atakujesz. Taka mentalność Kalego tylko bez kradzieży😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dreamu, trafione w punkt. Niestety takie praktykowanie wolności staje się coraz bardziej popularne.

      Usuń
  10. Bo widzisz z prawem do wyboru jest tak, że inni wybierają dla siebie i to jest wolność, ale jak Ty nie wybierasz tego samego, to im tę ich wolność atakujesz. Taka mentalność Kalego tylko bez kradzieży😉

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolezanka ,ktora od lat bezskutecznie starala sie o dziecko zostala zaatakowana przez starsza kuzynke pytaniem "na co czekacie ,tyle lat po slubie i bez dzieci ?"Nikomu nie opowiadala o problemach z zajsciem w ciaze bo bylo to dla niej bardzo bolesne wiec kuzynce odpowiedziala" Ile masz lat? W mojej rodzinie wszyscy w twoim wieku juz dawno pomarli a ty na co czekasz? Ja zgodnie z prawda odpowiadam ,ze szczepiona jestem ale nie dodaje ze p. tezcowa szczepionke dostalam ostatnio ale jak ktos mi na odcisk nadepnie to potraktuje jak kolezanka kuzynke .

    OdpowiedzUsuń
  12. Abasiu, tez ci bardzo dziekuje , bo piekniej tego ujac nie mozna bylo. Masz niezwykle madry i wywazony soosob pisania, az za madry chyba dla niektorych, ktorzy chetnie by cie zlinczowali, a Ty naprawde nie szukasz konfliktu, ty pragniesz tylko poszanowania swoich praw i pogladow, a poglady przeciwne , choc sie z nimi nie utozsamiasz, to uznajesz - po prostu dajesz ludziom prawo myslec inaczej. Niestety tej sztuki nie posiada zdecydowana wiekszosc . Zewszad tylko wrzaski i krzyki i podjudzanie do linczu . A jak historia pokazuje ci linczuja innych, sami koncza na dnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Wiesz Kitty, ja nie mam manii nieomylności i bardziej cenię relację aniżeli narzucanie komuś swoich racji i bez doktoratu przecież nie mogę się tak wymądrzać)))

      Usuń
  13. Bo to takie ludzkie :) ja mam źle i chcę by inni też tak mieli, wtedy mi będzie lżej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, tego wlasnie nie rozumiem, przeciez ci zastraszeni i wystraszeni, co to najglosniej krzycza i chca linczowac, przeciez oni sa " zabezpieczeni" , prawda? Poszczepieni i spokojni , to czego sie boja i czemu atakuja innych? Razgawor z Anonimem patrz powyzej :)) Jak mozna zmuszac ludzi do jakichkolwiek procedur medycznych, czy historia naprawde niczego nie uczy? Zawsze, ale to zawsze w historii okazywalo sie, ze te jedynie sluszne "madrosci naukowe" upadaly po latach , zostawiajac po sobie szlak cierpien, nieszczescia, i smierci. Poczawszy od utaczania krwi, "leczenia " lobotomia mozgu, eksperymentami prowadzonyni na ludziach nie tylko przez nazistow ale tez przez " zachodnie demokracje" na zolnierzach i inne...A jak wyniszczajaca jest chemioterapia i radioterapia... i czy przetrwa w medycynie nie wiadomo. Co przyniesie ludzkosci ten eksperyment okaze sie za pare lat, tyle ze tego nie bedzie juz mozna odwrocic. Zatrucie pokarmowe toksynami moge usunac z organizmu , preparatu genetycznego zwanego szczepionka nie. Raz podany jest nie do usuniecia i staje sie czescia naszego genomu, o skutkach trudnych do przewidzenia.

      Usuń
    2. Dokladnie tak to jest Kitty. Nikt nic nie wie, bo cala impreza jest dopiero w powijakach, ale wszyscy krzycza:))) A najglosniej ci co powinni sie czuc bezpiecznie... zadziwiajace...

      Usuń
    3. Aniu, to chyba jestem coraz mniej ludzka, bo mnie dołują kłopoty innych. Jak widzę, że komuś coś się udaje, to się cieszę, bo mam nadzieję, że jak komuś się poprawiło, to ja też mam szansę na to samo. Jak kania dżdżu potrzebuję tego co dobre, jasne, życzliwe. Zapiekła złość mnie wkurza. Kiedy łapię się na tym, że zirytowana zaczynam odpłacać złością, to się wycofuję. Nie zawsze, ale staram się. Życie jest wystarczająco ciężkie, żeby sobie jeszcze dokładać i na darmo tracić energię.
      Boję się, że Star i Kitty mają rację, że karuzela dopiero zaczęła się kręcić.

      Usuń
  14. Star, zastanawiasz się co będzie dalej i będzie trzeba się szczepić częściej i na jaw wyjdą możliwe konsekwencje szczepień. Wtedy pewnie się okaże, że wiązanie szczepień ze wzrostem zachorowalności nie ma naukowych podstaw i takie teorie głoszą tylko płaskoziemcy i foliarze. A farmaceuci znajdą kolejne medykamenty, żebyśmy mieli okazję żyć lecząc się ze wszystkiego i na wszystko. Współczuję lekarzom, którzy mają kręgosłup moralny, że muszą się w tym wszystkim jakoś odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń