Szukaj na tym blogu

czwartek, 14 listopada 2024

Znowu walczyłam z dziadem...

Mówiłam, że przyciągam wrednych ludzi? Na pewno mówiłam, bo tak właśnie jest. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nie działa tu zasada, że podobne przyciąga podobne, lecz zwyczajnie mam pecha. Los robi wszystko co może, żeby popsuć mi i tak już nie najlepszy charakter.

Bo parę dni temu przydarzyła mi się taka oto sytuacja. Siedziałam na przystanku autobusowym i czekając na autobus obserwowałam kawki i wrony grzebiące na trawniku przy jezdni, gdy moją uwagę ściągnął starszy mężczyzna, zwany dalej dziadem i to przez małe "d", bo na dużą literę trzeba sobie zasłużyć.

Dziad stanął przy przystanku i tak jak ja patrzył na ptaki. Po chwili podszedł do krawędzi chodnika, wyjął coś z kieszeni i rzucił to na środek jezdni. Potem usiadł na przystanku i z uśmiechem patrzył, jak ptaki fruną nad jezdnię, żeby dziobnąć to, co wyrzucił albo uciekają przed samochodami.



Zagotowałam się, gdy dotarło do mnie, o co dziadowi chodziło. Najpierw zrobiłam zdjęcie ptakom i chciałam zrobić zdjęcie dziadowi, żeby na osiedlowej tablicy pokazać sąsiadom z kim mają do czynienia, bo podejrzewałam, że dziad mieszka na moim osiedlu. Potem pomyślałam, że to bez sensu. Ja będę piętnować dziada, a samochody rozjadą ptaki. Korzystając ze zmiany świateł na rondzie weszłam na jezdnię i butem zgarnęłam kawałki bułki wgniecione przez samochody w asfalt. Bułkę rzuciłam na trawnik i usiadłam z powrotem na przystanku. 

- No i po co pani to zrobiła? - spytał wyraźnie zły dziad.

- Po to, żebyś się dziadu nie cieszył z widoku martwego ptaka. Jeszcze tylko zrobię ci zdjęcie, żeby inni mogli zobaczyć jaka z ciebie menda - odpowiedziałam, patrząc na dziada z nienawiścią. Dziada zatkało i chyba się przestraszył, bo w pośpiechu wsiadł do pierwszego autobusu, który podjechał na przystanek. Głupia wariatka - wrzasnął w moim kierunku, zanim zamknęły się drzwi autobusu.

I dobrze, bo jakby chciał mnie naprostować, to nie wiem, jakby się to skończyło. Bo tego rodzaju sytuacje powodują, że wyłazi ze mnie baba samo zło.

Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby zachowywać się tak jak ten człowiek. Nie rozumiem i cieszę się, że tego nie rozumiem. Mam nadzieję, że trochę zniechęciłam dziada do takich akcji. W końcu tylu wariatów chodzi po świecie, a on chyba nie będzie chciał ryzykować spotkania z jakąś inną wariatką. Mnie na pewno zapamiętał. Zastanawiam się, czy to nie jest przypadkiem ten sam dziad, który podczas pandemii walczył ze mną o ścieżkę i maseczkę na skwerku. Może tak być. A niedaleko mojego domu ktoś tak się zabezpieczył plastikową siatką, więc chyba ten ktoś musi bardzo nie lubić ptaków. Dziwne to, że zamiast pięknego widoku ktoś woli oglądać świat przez plastikową kratkę, ale każdemu co lubi.



Jak już kiedyś pisałam chodzę do wąwozu, żeby posłuchać wron. Siadam na ławeczce i mam koncert. No pięknie kraczą.


Żeby w tym wpisie znalazło się coś miłego pokażę Wam zdjęcia, które zrobiłam moim ulubionym wronom. Zgaduj zgadula, gdzie ptaki, a gdzie liście.












 

Na koniec tego posta zaśpiewa miłośnik wron, Wojciech Młynarski.


 I na dzisiaj to by było na tyle.

21 komentarzy:

  1. Wstrętny dziad! Gratuluję Ci odwagi, takie dziady są nieprzewidywalne.
    Ta siatka to może dla kotka, żeby nie uciekł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla myszki? Chomika? Malutkie oczka ma ta siatka.;-)

      Usuń
    2. Nie jestem bardzo odważna, ale krzywdzenie bezbronnych istot budzi we mnie mordercze instynkty.

      Usuń
  2. Jak cudownie pięknie i adekwatnie zareagowałaś. To się nazywa asertywność. Zazdroszczę z całego serca, ale dawaj mi tu przykład, może jeszcze się wyrobię. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, ja kiedyś byłam za grzeczna, ale jak się zepsułam to po całości. Widocznie do wszystkiego trzeba dorosnąć. Teraz reaguję w zgodzie ze sobą i nie mam problemu, że komuś moja reakcja może się nie podobać. Krzywdzenia innych nie akceptuję, więc stawiam opór. Psuj się kochana jak najszybciej, to będzie Ci lżej. Twoja wątroba Ci podziękuje, bo nie wyrażone emocje jednak odkładają się w ciele. Pozdrawiam 🙂.

      Usuń
  3. Dzień dobry... Takie siatki zakladaja wlasciciele zwierzakow... Kotów, papug itd.. Ale racja, że dziadowi przez male d nalazelo się dużo więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź, bo nie pomyślałam, że to zabezpieczenie przed zwierzętami. Człowiek jednak myśli schematami, bo mnie te siatki skojarzyły się z klatką dla ptaków. 🙂

      Usuń
  4. I bardzo ladnie zalatwilas dziada. Brawo, brawo i jeszcze raz BRAWO!!!!!!
    Mam pomysl, zacznij chodzic na spacery z laska to jak sie dziad pojawi to bedziesz miala czym mu wpierdol spuscic. Moze byc taka skladana, co to sie miesci do torebki ale za jednym pociagnieciem rozklada sie w calkiem przyzwoita bron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, ja ostatnio strasznie wojownicza się zrobiłam, więc i bez laski dałabym radę nakopać dziadowi. Strasznie zmniejszyła mi się tolerancja na podłych ludzi i szybciej robię niż myślę. A lasek się boję, żeby nie kusić złego (nomen omen), bo ja wciąż chodzę jak z łaski. Przesyłam serdeczności.

      Usuń
  5. Basiu, jaki miły komentarz u mnie zostawiłaś :) Ciepło na sercu :)
    Ostatnio słabo piszę, ale powoli wracam. Dziad..no cóż, ja jakby rozumiem.
    Miałam sąsiada, który walczył z naszymi gawronami. Chodził do burmistrza, by pościnać drzewa z ich gniazdami, nawet z taka petycją chodził po ludziach razem z żoną. Ganiali ptaki. Jakby oślepli z tej nienawiści do nich. Twierdzili, że gawrony zrzucają im na podwórko żaby, myszy i węże (?!!!). O kupach już nie wspomnę :D
    I po 3 latach idiotycznej, dziwnej walki sąsiad umarł na raka prostaty. Walczył nie z tym co trzeba...Więc trochę kumam o co dziadowi chodziło, on sam siebie nienawidzi.
    I dostał od ciebie dokładnie o co prosił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wracasz do pisania, bo bardzo czekam na Twoje posty.
      Masz rację, że ludzie, którzy nie lubią siebie, mają dużo nienawiści do całego świata. Taki nienawistnik często jest głęboko nieszczęśliwy, ale to nie jest usprawiedliwienie dla nienawistnych zachowań. Kiedy mam do czynienia z takimi ludźmi od razu mi się przypomina takie przysłowie : Nie jeden się dowie na własnym pogrzebie, że szczekał na innych, a zjadał sam siebie. Twojego sąsiada zjadła własna złość. Bo choć rak to choroba, to zła energia przyspiesza jej rozwój.

      Usuń
  6. Podziwiam Cię za odwagę wobec dziada. Bo po takim jak on nigdy nie wiadomo, czego sie można spodziewać. A najbardziej podziwiam za to, że po prostu nie myślałam o tym, co dziad mógłby Ci zrobić, ale po prostu spontanicznie zareagowałaś.Brawo. To się rzadko zdarza, bo jednak ludzie są ostrożni, wycofani, udają, że nie widzą, zeby sie nie angażować.
    Oby wiecej było takich śmiałych Baś na świecie, Baś, które nie boją się wyrażania swojego zdania i działania zgodnie z nim. Od razu świat byłby lepszy!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, ja jakoś specjalnie się nie zastanawiałam, bo strasznie mnie zdenerwowała podłość tego człowieka. Co mu te ptaki zrobiły, że chciał, żeby zginęły pod kołami samochodu? To chore i nieakceptowalne, więc zadziałałam instynktownie. Gdybym nic nie zrobiła zalegałoby mi to na wątrobie, więc odreagowałam.

      Usuń
  7. Brawo Basiu i witaj w klubie 😉Też tak mam, i nie wiem czy dodać niestety, czy odwrotnie. Kiedyś w końcu dostanę w czambo. Jednak gdyby taka reakcja na zło była częściej stosowana, tego zła byłoby mniej.
    Że młodzież źle się zachowuje to wiemy ale że takie dziadzisko też to potworne.
    Dlaczego to zrobiłaś, bo masz szlachetną naturę i nie godzisz się na takie okrucieństwo ❤️
    A piosenka o wronach super, nie znałam. Jak te wrony, ptaki dość duże utrzymują się na takich cienkich gałązkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu może to wpływ naszego imienia. Znasz ten wiersz Iłłakowiczówny o Barbarze? Jeżeli nie, to już cytuję.

      Obca śród swoich, struchlała zawsze, gotowa z lęku do walki,
      bezbronna wobec dziecka, służącej i rywalki,
      lubi pokoje, w których słońce na grubych pokładach kurzu leży,
      lubi ciszę, ciasnotę i mur gruby - tak by było coś na kształt wieży.
      Szuka męczeństwa, brnie wszędzie, gdzie trud, znój i opór,
      i patrzy tylko, gdzieby głowę położyć pod topór.
      Lgnie do biednych, brudnych, chorych i nieporządnych,
      wielbi uczonych i śmieje się cicho z przesądnych.

      Rzuca się jak lew w niebezpieczeństwo i lęka się
      pająka, myszy i kwiatu
      - Barbara męczennica, obca sobie i światu.

      Ja w tych słowach widzę siebie. I rzeczywiście rzucam się w rożne sytuacje, bo inaczej nie umiem.

      Usuń
  8. Zatchnęło mnie, taka jestem, skąd ta poetka to o Baśkach wiedziała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam mocno zdziwiona, że tak pasuję do opisu. Moja córka i mąż również. 🙂

      Usuń
  9. Brawo Basiu za odwagę i za to jak pięknie potraktowałaś dziada... tylko na przyszłość zachowaj bezpieczną odległość od dziada....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam ja nie tyle jestem odważna, co wkurzona byłam. A ostatnio zrobiłam się jeszcze bardzo wojownicza, bo mam coraz mniejszą tolerancję na ludzi, których cieszy robienie podłych rzeczy. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Dziad - paskudnik.
    Z dezaprobatą i niepokojem obserwuję, co się dzieje z ludźmi. Nie wiem, czy dawniej po prostu tego nie dostrzegałam, czy też coś się dziwnego dzieje: wszystko im (oczywiście, że nie wszystkim) przeszkadza! Dym z ogniska, śmiech dzieci, szczekanie psa i krakanie wron. Mam w pracy koleżanki - siostry, zwykłe dziewczyny ze wsi, które często marudzą na palenie liści przez sąsiadów (dla mnie cudowny zapach), na sypiące się liście z drzew. Kiedyś jedna z nich wygłosiła, że nie powinno być drzew na cmentarzach... Wspaniale! Zamieszkajmy na betonowej pustyni.
    W mieście straszą kikuty drzew, które dla uniknięcia rzekomego zagrożenia pozbawia się konarów. Jaki to był przykry widok, gdy kiedyś spostrzegłam bezradnie miotającą się pomiędzy takimi kikutami wiewiórkę.
    Kotów, które niby to się kocha, a zabezpiecza się klatkami i siatkami, jakoś mi żal. Tu niestety, nie ma idealnych rozwiązań. Sama stwierdziłam: "ryzyk-fizyk", przygarniając mojego Mruczusia ze świadomością, że w każdej chwili może wypuścić się na ulicę i zginąć. Mieszkam na sporym podwórku z sąsiedztwem ogródków i domów wolnostojących, dlatego sobie na to pozwoliłam, a Mruczusia poddałam kastracji, by ograniczyć włóczęgowskie ciągoty. Jest już u nas ponad rok, hasa po podwórku i wyładowuje swą energię na okolicznych gryzoniach... niestety, na ptaszkach też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ludzie są coraz bardziej sfrustrowani, a to odbija się na relacjach społecznych. Dziada nic nie tłumaczy, ale taka zapiekła złość i chęć niszczenia to dowód, że dziadowi i ze sobą nie jest dobrze.
      Twój kot ma szczęście, że pomimo strachu o niego pozwalasz mu żyć na wolności. Przesyłam serdeczności.

      Usuń