"Idąc cmentarną aleją" wiersz o takim tytule znalazłam w internecie.
Nic nie wiem o autorce wiersza, ale jej słowa rezonują z tym, co czuję i lepiej bym tego nie opisała.
Kończy się dzień, w którym katolicy obchodzą uroczystość Wszystkich Świętych, chociaż nie wszyscy rozumieją jego symbolikę i historię.
1 listopada to przede wszystkim uczczenie uznanych oficjalnie przez Kościół Świętych, którzy już dostąpili zbawienia, dla reszty zmarłych jest Dzień Zaduszny. Mnie bardziej odpowiada atmosfera Zaduszek, bo tak naprawdę to właśnie tego dnia najpełniej możemy uczcić pamięć naszych bliskich. Zaduszki wywodzą się z pogaństwa i przez to są bliżej życia, bliżej tych naszych bliskich, którzy choć w zaświatach to jeszcze nie dostąpili świętości. A przynajmniej tak tłumaczy ich stan doktryna Kościoła. W Zaduszki na cmentarzach jest mniej ludzi i mniej pompy, a to bardzo mi odpowiada. To święto jest bardziej osobiste, przez to więcej tam miejsca na zadumę i wspominanie najbliższych. Tego dnia chodzę na cmentarze w towarzystwie córki, a od pewnego czasu również wnuków. Lubię ten nasz wspólny czas wypełniony wspomnieniami. I niezmiennie się cieszę, że to ja odwiedzam groby zmarłych, a nie bliscy odwiedzają mnie.2 listopada to także dzień, w którym moja Mama zaczęła żegnać się z tym światem, bo dostała udaru, który zamienił jej życie w wegetację. To był pierwszy raz, gdy nie poszła z nami na cmentarz. Niedługo po tym, jak wróciłyśmy z córką do domu, sąsiadka dała nam znać, że z Mamą coś się stało. Pobiegłam do Mamy z kluczami i znalazłam ją leżącą w wymiocinach na podłodze. Była przytomna i bardzo przerażona. Wiedziała, że stało się to, czego najbardziej się obawiała. A potem było już tylko półtora roku umierania w klatce własnego ciała. Patrząc na jej cierpienie (bardziej psychiczne niż fizyczne), często zadawałam sobie pytanie, dlaczego ją to spotkało. Jedyne czego na starość chciała dla siebie to nie być ciężarem dla innych, odejść tak szybko jak Tata. Nie udało się.
Mama przez 12 lat opiekowała się sparaliżowaną sąsiadką, pomagała każdemu, kto potrzebował pomocy, przeszła przez piekło zajmując się babką, która miała paskudny charakter i Alzheimera, życie miała ciężkie i bardzo pracowite. To było za mało, żeby Bóg wysłuchał jej prośby? Wiem, wiem, Pan Bóg to nie instytucja ubezpieczeniowa, nie gwarantuje dobrym ludziom ochrony przed cierpieniem, ale... gdyby tylko chciał...
Cóż, było jak było, bardzo boleśnie także dla mnie. A odpowiedzi na pytanie nie było i raczej nie będzie. Bardzo chcę wierzyć, że we wszystkim co nas spotyka jest jakiś sens. I tyle musi mi wystarczyć.
Zrobiłam dla Mamy serce z kwiatów, bo coś mnie naszło na symboliczne podkreślenie kim dla mnie była. Tata dostał w ubiegłym roku stroik z książką, to teraz coś specjalnie dla Mamy. Trochę to głupie, bo plastikowe kwiatki na grobie nie mają dla Rodziców znaczenia, ale mi jest jakoś łatwiej, że zrobiłam coś z myślą o niej. Bratowa dała na mszę w intencji Rodziców, to i z Panem Bogiem będę miała okazję pogadać.
Na koniec piosenka, która od wielu lat towarzyszy mi w tych dniach pamięci.
I na dzisiaj to by było na tyle.
Piękny stroik-serce z serca zrobiłaś❤️ Te nasze mamy... moja też
OdpowiedzUsuńTeż wolę Zaduszki, można w skupieniu się pomodlić i powspominać.
Pozdrawiam Basiu
Niechcący dotknęłam😉
OdpowiedzUsuńMoja mama też miała serce i pomocną dłoń dla bliźnich. Tata podobnie.
Jeszcze raz pozdrawiam 🙂
Mam nadzieję, że dobrze spędziłaś te dni. Pamięć o bliskich dobrze nam robi, a już szczególnie jak możemy z tych wspomnień czerpać siłę. Serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję za życzliwość. 🙂
UsuńJeden z niewielu wpisów blogowych nawiązujących do katolickiego wymiaru tego święta. To ważne, bo przecież nie wszystkim chodzi o komercję.
OdpowiedzUsuńKlarko obie dobrze wiemy, że człowiek ma potrzebę duchowości i żadna komercja nie wyruguje tej potrzeby, chociaż materia łatwiejsza i bardziej dominująca. Czytam teraz ciekawą książkę o tym, jak staliśmy się ludźmi takimi jacy jesteśmy obecnie. Okazuje się, że współczesny człowiek wygrał na drodze ewolucji z neandertalczykiem, homoerektusem właśnie ze względu na to, że rozwinął duchowość i relacje społeczne.
UsuńWalka z religią, wojujacy ateizm są tak samo głupie jak dewocja i narzucanie ludziom jedynie słusznego światopoglądu. Dziękuję za komentarz i serdecznie Cię pozdrawiam. 🙂
"Dusze pierzchły wraz z ostatnim oddechem"... niezwykły wiersz💙
OdpowiedzUsuńPrzez przypadek trafiłam na ten wiersz, ale od razu poczułam, że ktoś pięknie opowiedział to, co ja czuję. Miłej niedzieli Basiu. 🙂
OdpowiedzUsuńPiekne Twoje slowa Basiu , ja rowniez odkad zrozumialam roznice miedzy Dniem Wszystkich Swietych a Dniem Zadusznym wole ten drugi...Piekne serce dla Mamy Basiu...Na grobie mojego Taty od pieciu lat pali sie czerwony znicz w ksztalcie serca , ktory postawilam mu w dniu pogrzebu. Tata uwielbial kolor czerwony i bardzo bolal nad tym, ze od czadow studenckich uparlam sie nosic sie glownie na czarno :)) Na pozegnanie napisalam mu epitafium i pomachalam mu czerwonym szalikiem...A jeszcze a propos wiersza: " Idac cmentarna aleja, zegnam cie moj przyjacielu, odszedles , bo byles slaby " - Basiu , te slowa mam wryte w pamiec, to 51, TSA - ich najslynniejszy utwor, w ktorym zegnaja zmarlego przyjaciela ...Z przedawkowania. Ech. Sciskam Cie mocno i ciesze sie, ze piszesz , ze jestes 💝Kitty
OdpowiedzUsuńTo już pięć lat? Boże jak to szybko zleciało. A Twoja tęsknota za Nim wciąż taka sama.
OdpowiedzUsuńPisząc tytuł posta czułam, że te słowa są jakimś echem, nie tylko tytułem wiersza.
Cieszę się, że zaglądasz na bloga i chociaż tak możemy się spotkać. Pozdrawiam serdecznie 😘😘😘
Zagladam z doskoku Basiu, a moj telefon plata mi takie figle, ze nagle trace wszystkie linki do blogow, a pamiec juz nie ta:)) pozniej przypadkiem gdzies natykam sie na komentarz i login i wtedy wszystko wraca:)) Za duzo mam ostatnio informacji do wchlaniania , w pracy jakis szal ich ogarnal i funduja nam szkolenie za szkoleniem, a potem musze zdawac obowiazkowe testy!( czy Ty wiesz ile ja mam lat? Mnie sie to juz naprawde nie trzyma w glowie jak kiedys,grrrr) Forsuja digitalizacje wszystkiego i wszedzie , mam to na codzien i niedobrze mi sie juz robi na slowo " Data czyli Dane". 😡 Kitty - buziaki gorace 🥰
UsuńWspółczuję roboty i związanego z tym stresu. Tym bardziej się cieszę, że mimo to, udaje Ci się zajrzeć do mnie. Mnie sztuczna inteligencja mocno ogranicza, bo blokuje mi komentarze na ulubionych blogach, a na moim własnym robi ze mnie anonima. Dzisiaj, po raz pierwszy od dawna, udało mi się napisać komentarz pod pięknym postem Oli. Wszyscy wpadamy w jakiś korkociąg, a świat się kręci coraz szybciej, ale chyba coraz mniej wie jak i po co. Nie myślałam, że kiedyś będę się cieszyła, że jestem już stara i więcej za mną niż przede mną. Trzymaj się ciepło Kochana. Buziaczki.
UsuńA tesknota za Tata pozostanie juz ze mna na zawsze. Gdzie nie spojrze , tam widze i slysze slowa Taty. Uczyl mnie wszystkiego... Ostatnio ustalilismy ze znajomymi, ze bedziemy sie spotykac zima i grac w karty. A ja od razu widze : Tata uklada duze piekne kolorowe karty na stole i tlumaczy smarkuli co to jest kolor , ile jest wart , jak sie gra w Tysiaca czy w Pokera... Mam tu w domu uratowane przed wyrzuceniem piekne drewniane pudelko na karty , po Tacie oczywiscie. I tak jest ze wszystkim . Gdzie nie spojrze, tam czuje i widze obrazy z dziecinstwa i z lat poprzednich i tam zawsze jest Tata 😍 Basienko, zdrowia nieustajaco ci zycze i tak sie ciesze, ze piszesz i ze jestes. Gdzies tam daleko, ale jestes. 💝
UsuńPrzeczytałam gdzieś, że Wszechświat nie rozumie słowa "nie". A strach jest jedną z silniejszych emocji, czyli energią. Kiedy myślisz: nie chcę udaru, nie chcę być ciężarem: Wszechświat słyszy: chcę udaru, chcę być ciężarem i jest to jeszcze podbite dużą dawką energii...i leci w przestrzeń. Dlatego to, czego najbardziej się boimy, często nas dotyka jednak. Wyjściem jest: trudno, przydarzy się, jakoś dam radę...albo inaczej. Ale to trudne ;)
OdpowiedzUsuńAniu też to słyszałam, że mózg przyjmuje komunikat nez tego "nie". Jednak wiedza wiedzą, ale trudno ją przełożyć na działanie, bo trudne emocje nie odpuszczają. Bardzo się mocuję ze swoimi strachami, bo martwię się o bliskich. Cieszę się, że mam dużo siły psychicznej i mimo strachów jestem dość pogodnie nastawiona do życia. Nie pamiętam, który z filozofów powiedział, że jakie mamy myśli takie mamy życie. Dlatego trzeba bardzo pilnować myśli. Staram się i mam nadzieję, a to już dużo.
UsuńNo proszę, blogger znowu mnie cenzuruje. To pisałam ja, abasia.
Usuń