Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2024

Czasami życzenia się nie spełniają

 

 

 

 

 

 

  

 

 

Moje drogie Czytelniczki, na wstępie tego posta chcę z całego serca podziękować za wszystkie świąteczne życzenia, które od Was otrzymałam. Bardzo dziękuję za pamięć, życzliwość i dobre słowa.

Niestety, jak napisałam w tytule, czasami nawet najserdeczniejsze życzenia się nie spełniają, dlatego święta mi się nie udały. Życie się dzieje jak samo chce i za nic ma nasze plany. Najpierw pochorowały się wnuki i straszyły gilami po samą brodę, a w przedświąteczną niedzielę córka trafiła do szpitala na pilny zabieg. Mnie rozłożył stres i pogoda, więc czułam się całkiem nieświątecznie.

wtorek, 27 grudnia 2011

Nie szkiełko i oko

Robiąc poświąteczny przegląd prasy trafiłam na artykuł dotyczący zasadności obchodzenia obchodzenia Bożego Narodzenia 25 grudnia
Kiedy skończyłam czytać pomyślałam, że fajnie zyskać nową wiedzę, ale we wszystkich sprawach związanych z duchowością, „mędrca szkiełko i oko” są najmniej ważne. 

Zawsze śmieszyło mnie, gdy ktoś sprawy niematerialne usiłował badać i opisywać przy pomocy materii. Sprawy wiary są niemierzalne, więc zamiast szukać dowodów w nauce lepiej zostawić je sercu. Wiedza jest oczywiście bardzo ważna, ale nie ma się co łudzić, że nauka daje odpowiedzi na wszystkie pytania.

Wojujący ateiści lubują się w udowadnianiu absurdalności wiary i religijnych praktyk oraz w szukaniu ostatecznych dowodów w nauce i historii, że Boga nie ma. Jednak choćby pękli, to nic na to nie poradzą, że w człowieku od prawieków istnieje potrzeba duchowości, która wcale nie jest przejawem umysłowego ograniczenia, wprost przeciwnie, prowadzi do rozwoju. Nie da się udowodnić, że Boga nie ma. A czy da się udowodnić, że jest? Na to pytanie każdy odpowiada sobie sam. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam wątpliwości.

I chociaż bardzo lubię wiedzieć, to podpisuję się pod sokratejskim „Wiem, że nic nie wiem”. Nie jestem też fanatycznie przywiązana do jednego sposobu patrzenia na świat. Dlatego nie twierdzę, że moja wiara i sposób jej wyznawania, są jedynie słuszne. Uważam, że to jest moja droga w poszukiwaniu Boga a ilu ludzi tyle dróg. Jak szerzej popatrzeć, to wszystkie religie monoteistyczne mają wspólne założenia i są do siebie w gruncie rzeczy bardzo podobne. Bez względu na to, czy wierzymy w boga osobowego czy bezosobowego rozumianego jako Absolut, to podążamy ku Czemuś, co jest sensem naszego istnienia. Kiedy ateista mówi, że Boga nie ma, to przyjmuje założenie, że wie wszystko a przecież nikt nie wie wszystkiego.

Odbiegłam trochę od tematu artykułu, ale gdybym miała odnieść się do historycznych podstaw wiary chrześcijańskiej, to powtórzyłabym za cytowanym w tekście św. Augustynem: "Nie czytamy w Ewangelii, by Pan powiedział: Posyłam wam Pocieszyciela, który by was pouczał o biegu słońca i księżyca. Chrześcijan bowiem chciał wykształcić, nie matematyków"