-->
 |
zdjęcie znalezione w sieci |
Na na ten artykuł trafiłam otwierając
dziś stronę Gazety. Trudno odwrócić wzrok od przejmujących zdjęć
ofiar mordu prowadzonego planowo wg. zaleceń samego Wodza. No tak,
kolejna rocznica śmierci Stalina. Generalissimus wyzionął ducha 5
marca sześćdziesiąt lat temu i ta okrągła rocznica znalazła
odbicie w mediach. Kiedy myślę o Stalinie przypominają mi się
słowa Karola Bunscha: „ Gdy Bóg stworzył człowieka, diabeł
stał się niepotrzebny.”. Rzeczywiście. Diabeł nie miałby chyba
w tej historii nic do dodania, Stalin wszystko zrobił sam.
Zastanawiam się co musi się stać,
czego trzeba doświadczyć, żeby stać się tak potwornym
zbrodniarzem. Genetyką czy wychowaniem nie da się wyjaśnić
wszystkiego, więc czym? Niepomyślnym zbiegiem okoliczności, które
wyzwalają w normalnym dziecku potwora? Wolałabym myśleć, że
zachowania jakie przejawiał Stalin, są spowodowane jakąś
chorobą. Że miał na przykład guza mózgu, który upośledzał
jego zdolność do panowania nad paranoicznymi zachowaniami. Ale nie
trafiłam nigdzie na taką informację. A może miał jakąś
nieznaną jeszcze medycynie chorobę psychiczną? Gdyby można
przyjąć, że to kim był Stalin wynikało z jakiś nadzwyczajnych
przyczyn, a nie z tego, że taka jest natura ludzka, byłoby łatwiej.
Podobno w każdym człowieku jest
wszystko, ogromne pokłady dobra jak i mnóstwo zła. Co więc
decyduje, że w życiu jednych przeważa dobro zaś życie innych jest
pełne zła? Natura ludzka jest dwoista i jest w nas wszystko, to co z potworem, który
siedzi we mnie? Może teraz potępiam Stalina, bo w moim życiu nie
wydarzyło się nic takiego, co uwolniłoby potwora, który siedzi we
mnie? Może po prostu miałam więcej szczęścia. Nie wiem. Wszak tyle wiemy, ile nas sprawdzono.
 |
znalezione w sieci |
|
|
|
|
 |
znalezione w sieci |
 |
znalezione w sieci |