![]() |
Wieje |
Fiuuuuuufiuufiuuuufii – wieje. Lubię
wiatr, ale moje serce go nie znosi. Od rana nie mam wątpliwości, że
żyję. Bicie serca czuję chyba nawet w piętach. Podwójna dawka
leku wzięta i nic. Leżę więc pod kocykiem i staram się
przyjemnie spędzić czas. Tym bardziej, że o robieniu czegoś na
serio nie ma mowy, bo siły brak a niedotleniony mózg kiepsko działa.
Przejrzałam kilka ulubionych stron, sprawdziłam co słychać na
moim ulubionym forum.
Niestety, sąsiad zza ściany zaczął
słuchać czegoś co umownie nazywa muzyką. Lubię sąsiada i jego
rodzinę, ale odgłosy zepsutej pralki, której ktoś wrzucił do
bębna jakiś metalowy przedmiot, jest jednak nie dla mnie. Na domiar
złego, sąsiadka, mieszkająca po drugiej stronie mojego mieszkania,
zaczęła tokować jak ciećwierz w okresie godowym. Nie chciałam
słuchać tej sąsiedzkiej kakofonii, więc wpadłam na pomysł
pogapienia się w telewizor.
Pomysł, jak się okazało głupi, bo
nic ciekawego nie znalazłam. Mam 60 kanałów na kablówce, ale
odkąd z mojej oferty zniknęło „ale kino” i „Zone Europa”,
to z kanałów filmowych właściwie nie mam czego oglądać. Gdyby nie „Comedy Central”,
„Comedy Central Famili”, „Discovery” i „Viasad History”
już dawno odłączyłabym się od kablówki. Od TVP odłączyć się
nie mogę, bo trzeba płacić haracz na telewizję publiczną, która
podobno ma misję społeczną. Misję? Wolne żarty. Pytam się jaką
misję?! Każdy musi płacić za możliwość oglądania gadających
posłów-ołsów, durnej telewizji śniadaniowej, odświeżanych
komedii romantycznych i programów spod znaku jak oni śpiewają, jak
oni coś tam, itp. Z możliwości oglądania nie korzystam, ale jak
większość obywateli nie mam w tej kwestii nic do gadania. Taki
rodzaj demokracji, że państwo może okradać obywatela, bo może...
i już. Obywatel nie może, bo naślą na niego sąd i skarbówkę.
Ale dość tego zrzędzenia. Nie będę
się przecież denerwowała, nie wygrałam nerwów na loterii. Na
szczęście w telewizorze mam dostęp do internetu, więc tam poszukałam rozrywki.
Może pooglądacie ze mną? Moja rodzinka
Podoba mi się ten sitcom, bo dużo
w nim ironii, sarkastycznego podejścia do propagowanego, tu i
ówdzie, idealnego obrazu rodziny. Bohaterowie są niezbyt idealni,
ale przez to chyba jeszcze bardziej sympatyczni.