![]() |
znalezione w sieci |
Po
wczorajszym dobrym nastroju dziś rano nie było śladu. Obudziłam
się jakaś przygnębiona i niezadowolona. Nie wydarzyło się nic
takiego, co tłumaczyłoby mój wisielczy humor, więc zaczęłam się
zastanawiać ki diabeł w tym siedzi. Jednak nie miałam czasu
rozwinąć się w dzieleniu włosa na czworo, bo z zadumy wyrwało
mnie walenie do drzwi. Przed drzwiami stał hydraulik ze spółdzielni,
który powiedział, że musi sprawdzić moją łazienkę, bo zalewam
sąsiadkę.
Na
pierwszy rzut oka w łazience wszystko było w porządku, żadnej
wody, ale hydraulik rzucił okiem raz jeszcze i wypatrzył cienką strużkę wody przy kranie nad zlewem. Na szczęście ze sklepu
wrócił Ślubny i zajął się cieknącym kranem. A ja mogłam dalej
dociekać, co też mnie gniecie, skąd to zniechęcenie i poranny brak entuzjazmu do
życia.
- No to pięknie, trzeba skuć kilka płytek i wymienić baterię – poinformował Ślubny, patrząc na mnie spode łba jakbym była czemuś winna.
- Żartujesz. Przed świętami chcesz rozbebeszać łazienkę? Nie wystarczy wymienić uszczelki?
- Nie wystarczy, uszkodzenie tkwi głębiej – skwitował krótko, a ja skisłam jeszcze bardziej.
Nie
dość że paskudnie się czuję, to jeszcze przybył mi kolejny
kłopot – pomyślałam z pretensją bliżej nie wiadomo do kogo.
Ale z drugiej strony, to tylko kłopot. A przecież mogło być
gorzej, mogło zalać całe mieszkanie. Zamiast przeżuwać swoje
niezadowolenie skupiłam się na tym, co trzeba zrobić. Baterię i
tak mieliśmy zamiar wymienić, więc to niewielka strata. W
piwnicy mamy kilka zapasowych płytek, to będzie czym załatać
dziury. Mieszkanie ubezpieczone, więc nie będzie trzeba ponosić
kosztów malowania łazienki sąsiadki. A do soboty Ślubny powinien
zdążyć wszystko naprawić. Wniosek - nie jest tak źle.
I
tak, rzeczywisty problem jakoś odsunął na bok emocjonalny dołek.
Zjadłam pyszne śniadanie, przeczytałam relację z podróży mojej ulubionej koleżanki Joli i do południa zapomniałam, że nie wiedzieć
czemu rano było mi źle.
Natura ludzka ma to do siebie, że emocje dają nam poczucie szczęścia, ale mogą też nas unieszczęśliwiać. Dlatego dobrze jest pamiętać, że emocje przychodzą i odchodzą, więc nie powinno się traktować ich zbyt poważnie. Nie należy ich tłumić, ale też nie trzeba się od nich uzależniać. Warto się zastanowić z czego wynikają, co za sobą niosą, a potem nad nimi panować. Stoicki spokój pomaga ogarnąć emocje i racjonalnie z nimi postępować.
Natura ludzka ma to do siebie, że emocje dają nam poczucie szczęścia, ale mogą też nas unieszczęśliwiać. Dlatego dobrze jest pamiętać, że emocje przychodzą i odchodzą, więc nie powinno się traktować ich zbyt poważnie. Nie należy ich tłumić, ale też nie trzeba się od nich uzależniać. Warto się zastanowić z czego wynikają, co za sobą niosą, a potem nad nimi panować. Stoicki spokój pomaga ogarnąć emocje i racjonalnie z nimi postępować.
A
tak a propos stoików. Marek Aureliusz twierdził, że „Nasze życie
jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli.” I trudno się z tym
nie zgodzić. Dlatego, żeby mieć dobre życie trzeba starać
się myśleć pozytywnie, bez zawieszania się tylko na tym co jest nie
takie jakbyśmy chcieli.
Świetną myślo-odsiewnią jest medytacja.
Myśli sobie płyną a my się przyglądamy, nie nadając im szczególnego
znaczenia, pamiętając, że my to nie tylko nasze myśli, to coś
znacznie więcej. Pogodnych myśli życzę wszystkim i sobie samej.
![]() |
znalezione w sieci |