![]() |
znalezione w sieci |
Wiosny nie ma, zima trzyma, a ja zakorzeniam się w życiu i puszczam pędy. Mimo nie najlepszej
passy chce mi się żyć. Znowu mam parę pomysłów na to, co i jak
będę robić, żeby życie było więcej niż znośne. W sferze niematerialnej pomysły
są prostsze do zrealizowania, wystarczy bardzo chcieć. Trochę inaczej wygląda sprawa z bardziej przyziemną stroną życia. Nie jestem
materialistką, ale bez kochanych pieniążków trudno żyć,
więc staram się co nieco dorobić, a to niełatwe zadanie. Sama nie
wiem dokładnie, jak to się dzieje, że wciąż znajduję w sobie
siłę, żeby co dzień rozpoczynać życie na nowo, z nadzieją, że
będzie dobrze.
Nie staram się zaczarować
rzeczywistości, nie napędzam się udawanym optymizmem, nie
bagatelizuję problemów, bo wiem, że takie zachowania są pozbawione sensu.
Zamiast tego biorę z życia co się da, nie płaczę nad rozlanym
mlekiem i godzę się z tym, na co zupełnie nie mam wpływu.
Jak to wygląda w praktyce? Pierwszy z brzegu przykład. Nie mogę pracować zawodowo, bo jestem chora, ale jak trafia się okazja, to w miarę moich możliwości dorabiam. Skoro nie muszę gonić za robotą, to mam więcej czasu dla siebie i bliskich. Dzięki temu, że mogę cieszyć się bliskością, czuję zadowolenie z życia i mam siłę, żeby cierpliwie znosić kuksańce losu i mierzyć się z nim jak równy z równym. Dzięki temu, że wyszłam już z wielu trudnych sytuacji, wiem że jakoś dam sobie radę, więc próbuję zmieniać to, co zmienić mogę. I dlatego biorę z życia co się da. I tu koło się zamyka. Proste? Nie zawsze najprostsze, ale możliwe. Wiem, bo sprawdziłam na sobie. O rany, znowu gadam jak ciotka dobra rada. Trudno, uprzedzałam, że każdy, kto czyta bloga, robi to na swoją odpowiedzialność.
Jak to wygląda w praktyce? Pierwszy z brzegu przykład. Nie mogę pracować zawodowo, bo jestem chora, ale jak trafia się okazja, to w miarę moich możliwości dorabiam. Skoro nie muszę gonić za robotą, to mam więcej czasu dla siebie i bliskich. Dzięki temu, że mogę cieszyć się bliskością, czuję zadowolenie z życia i mam siłę, żeby cierpliwie znosić kuksańce losu i mierzyć się z nim jak równy z równym. Dzięki temu, że wyszłam już z wielu trudnych sytuacji, wiem że jakoś dam sobie radę, więc próbuję zmieniać to, co zmienić mogę. I dlatego biorę z życia co się da. I tu koło się zamyka. Proste? Nie zawsze najprostsze, ale możliwe. Wiem, bo sprawdziłam na sobie. O rany, znowu gadam jak ciotka dobra rada. Trudno, uprzedzałam, że każdy, kto czyta bloga, robi to na swoją odpowiedzialność.
A dzięki temu słodziakowi mój świat
jest piękniejszy.
![]() |
Daj, to ci dam kwiatka |
![]() |
Na pierwsze imię mam Daniel, na drugie amant |