Szukaj na tym blogu

czwartek, 23 września 2021

Dialog na dwa głosy

Chciałam odpowiedzieć na komentarz koleżanki, ale strasznie się rozpisałam. Dlatego postanowiłam, że komentarz i moją odpowiedź zamieszczę jako post. Może temat się rozkręci, bo jest ciekawy.


Siedze nad ta notka od momentu kiedy ja zobaczylam, czyli kilka godzin po publikacji. Siedze i dumam.
Mam maly problem z tym, bo oczywiscie, ze afganskim kobietom nalezy sie glos, jak wszystkim innym kobietom na swiecie.
Moj problem zaczyna sie w momencie kiedy uswiadamiam sobie, ze mnie tez zamknieto usta. Zyjemy w czasach kiedy polowie spoleczenstwa swiatowego nie wolno wyrazac swoich mysli, swojego zdania, swoich przemyslen. Zyjemy w czasach kiedy nawet idiotyczny FB cenzuruje 90% moich wpisow i mysle, ba wiem, ze nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.
Moje zdanie i tak nie ma wielkiego znaczenia, ale zyjemy w czasach kiedy sie cenzuruje lekarzy, ludzi nauki i to takich z nagrodami Nobla bo odmawiaja spiewania na jedynie poprawna obecnie nute a to juz jest mocne przegiecie.
I w sytuacji kiedy nas knebluja, cenzuruja to nagle rzucaja nam ochlap w postaci przykrej rzeczywistosci afganskich kobiet. A my sluchamy, patrzymy, czytamy i mowimy "oj jakie one biedne" zupelnie nie zauwazajac, ze jestesmy w takiej samej sytuacji.
OK jeszcze nam nie kazano nosci burki, ale kto wie co bedzie za nastepne kilka miesiecy. Jedno jest pewne, juz nam nie wolno decydowac o wlasnym ciele i zdrowiu.
Do czego jeszcze moze dojsc?
Strach sie bac.

OdpowiedzUsuń

Star, wolałabym żebyś nie miała racji, ale niestety masz i rzeczywiście strach się bać. Człowiek nigdy nie był i nie jest w pełni wolny, bo zawsze ma jakieś ograniczenia. Choćby takie, że nasza wolność nie powinna łamać innym prawa do ich wolności.  Albo to, że wiążąc się z drugim człowiekiem też w jakimś stopniu ograniczamy swoją wolność, bo musimy pogodzić nasze odrębne wolności w jedną wspólną. Jednak dopóki to są nasze suwerenne decyzje, to nie ma problemu. Problem pojawia się wtedy, gdy mami się nas wolnością, ale kto inny decyduje o tym jak nasza wolność może wyglądać.  Nie wiem, dlaczego ludzie nie chcą widzieć tej wszechobecnej manipulacji i cenzury. Bardzo skuteczna socjotechnika mówi, że chcąc zapanować nad ludźmi trzeba stworzyć problem, wywołać panikę, potem problem rozwiązać, to ludzie  się podporządkują i już można ich ustawiać wg swojego widzimisię. 

Za przykład podam Covid (nie chodzi mi o kwestie szczepionkowo-zdrowotne tylko  społeczne), bo pokazał dobitnie, jak łatwo nas podzielić, zmanipulować i jak chętnie pozbywamy się prawa wyboru, w nadziei, że ktoś inny wie lepiej i zadecyduje lepiej niż my. Tym co zadają niewygodne pytania, dokleja się gębę idioty, który nie docenia nauki, więc nie warto z nim gadać i trzeba go wyśmiać. O tym, że naukę wykorzystuje się w coraz mniej etyczny sposób nie mówi się wcale. Eksponuje się zachowania różnych oszołomów (np. takiej Górniak), żeby udowodnić, że ci, co myślą inaczej niż zdaniem rządzących powinni myśleć, to kretyni w foliowych kapturkach zaprzeczający faktom.   

To prawda że tym, którzy nie respektują jedynie słusznego stanowiska, zamyka się usta, żeby nie mieszali ludziom w głowach, bo od mieszania jest kto inny. I najmniej ważne jest to, że ci ludzie mają wiedzę fachową, osiągnięcia naukowe i  dotychczas byli autorytetami w swoich zawodach.  

Cenzura jest potrzebna gdy nie ma mocnych argumentów i trzeba przykryć prawdę, bo prawda bywa niewygodna i nie jest dla maluczkich.  Owce nie powinny myśleć, bo to pies pasterski zdecyduje gdzie je zapędzić, a baran i tak je wydupczy.  

Afgańskim kobietom wielcy tego świata współczują, bo to współczucie nic nie kosztuje,  ładnie wygląda, a na dodatek jest argumentem przeciw nielubianym talibom. Jednak palcem nie kiwną, żeby pomóc chociażby dofinansowując fundacje, które świadczyłyby jakąś pomoc tym kobietom. Polkom nie grozi noszenie burki, ale pielęgnowanie cnót niewieścich i podporządkowanie mężowi wciąż jest aktualne. Kobieta, która domaga się szacunku, równego traktowania, wolności wyboru jak chce żyć, czy mieć dzieci czy nie, od razu zyskuje miano wynaturzonej feministki, która niszczy rodzinę i tradycję. Jeżeli kobiety nie będą dalej walczyć o swoje sprawy to będzie tylko gorzej. Współczesny patriarchat opiera się na tych samych zasadach co kiedyś. Zmieniło się tylko to, że kiedyś mężczyzna pracował na żonę i dzieci, a teraz żona powinna na siebie zarobić, jak da radę to również na dzieci. A po pracy dla rozrywki może robić za służącą. 

Poza tym, uważam, że mamy kolejną odsłonę niewolnictwa tylko większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, bo manipulacja wyprała im mózgi. Reklama telewizyjna pokazuje im jak mają żyć, czego chcieć i o czym marzyć. Testy powszechnie stosowane w szkole  uczą, że  trzeba myśleć tak jak ten, który testy układał. Własne oceny i wnioski nie są potrzebne, bo indywidualista nie sprawdzi się jako trybik w maszynie. W ogóle społeczeństwo nie powinno być za bardzo wykształcone, bo wtedy trudniej nim zarządzać. Najlepsza byłaby ścisła specjalizacja, żeby człowiek jak koń pociągowy miał klapki na oczach i widział tylko tę drogę, po której kazano mu iść. Jeżeli szkoła skutecznie oducza myślenia i źle widzi indywidualne zdanie ucznia, to czego potem oczekiwać od dorosłego człowieka? Tylko tego, żeby myślał i żył według oczekiwań tych co mają więcej do powiedzenia niż  przysłowiowy szary człowiek. Trzeba przyznać, że duża część społeczeństwa tak żyje i nie widzi problemu. Co więcej chętnie atakuje tych odmieńców, którzy nie chcą robić tak jak oni. Może myślą, że w kupie siła, a oni nie czują, że coś śmierdzi, więc mogą narzucać ton. I na dzisiaj to by było na tyle.


47 komentarzy:

  1. Rację macie dziewczyny, że w obecnych czasach wszyscyśmy niepoprawnie myślący zdajemy sie być zakneblowani i zepchnięci na margines niczym Afganki.Ale świat zdaje sie nie dostrzegać tej analogii. Zresztą, nie tylko tej. Nawet kobiety inaczej myslacych kobiet nie chcą zrozumieć. I to boli naprawdę, bośmy siostrami powinny być w każdej biedzie a niestety, nie jesteśmy. Co mam tu na myśli? Ano np. to, że jak kobiety protestowały w zeszłym roku przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnemu o ograniczeniu mozliwosci aborcji, to był "prawdidłowy" protest słusznie oburzonych.Natomiast gdy protestowały i protestują przeciwko terrorowi sanitarnemu, to juz są przez tamte uważane za oszołomki, wyśmiewane i szkalowane. A przecież hasło przewodnie obu prostestów jest podobne - "moje ciało, moja sprawa". Ale hasła hasłami a zycie zyciem. I co najsmutniejsze w tym wszystkim nie potrzeba nam nawet męskiego szowinizmu. Same w swoim gronie potrafimy sie wyniszczać, dokuczać sobie i stawać po przeciwnych stronach muru. A szkoda, bo solidarnosc kobieca, wspieranie się we wszystkich dotyczących kobiet ważnych kwestiach mogłaby przynieśc jakieś wymierne rezultaty.A skoro tego nie ma, to trudno oczekiwać, że odzyskamy głos my oraz mężczyźni, których dręczą podobne kwestie. I tak sobie będziemy obszczekiwać sie wzajemnie z tymi, co myslą inaczej a ci na górze będą sie z nas śmiać i wprowadzać coraz większy zamordyzm.
    Myśl o tej wzajemnej wrogości i niezrozumieniu kobiecym poddała mi następujaca sprawa: Otóż Jest taka liberalna, dośc dobrze pisząca dziennikarka, którą do pewnego momentu bardzo lubiłam czytac i zgadzałam sie z nia w wielu kwestiach. Ale jakis czas temu swoim artykułem wylałą mi kubeł zimnej wody na głowę i teraz czytac już jej nie chcę. Bo oto napisała, że powinien istnieć obowiązek i przymus szczepień a osoby prostestujące przeciw temu i migajace sie od szprycy są mordercami i niespełna rozumu. Zrobiło mi sie przykro, bo zawiodłam sie na niej strasznie.Sporo jest takich zawodów teraz. Jest też troche pozytywnych zaskoczeń. Ale niestety, zdaj mi sie, że większość sióstr ujada histerycznie po stronie prawomyślnych a nam zakłąda coraz dłuższe burki i coraz bardziej dławiące nas kneble...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutnie racje Olu. Mysl przewodnia w jednym i drugim przypadku taka sama "moje cialo, moja sprawa". A tu sie nagle okazuje, ze, ja sie mam szczepic NIE dla mojego wlasnego bezpieczenstwa ale dla bezpieczenstwa tych juz szczepionych. No ja tej logiki za nic nie pojmuje, bo w/g tejze logiki to jak mnie jest zimno to inni powinni ubierac futra, jak mnie cos boli to inni powinni brac tabletki przeciwbolowe :)))
      I nie, nie rozumiem tlumaczenia typu "pasy bezpieczenstwa" czy tez "kaski motocyklowe" bo jakos z tego co ja wiem to ani pas bezpieczenstwa ani kask motocyklisty nie sa im wszczepione na stale do ciala. Pas zapinam, odpinam i jest OK nie mial i nie ma on zadnego wplywu na moje dalsze zdrowie czy zycie, podobnie kask. Natomiast szczepionka raz wszczepiona nie da sie "odszczepic" czy tez "wyszczepic" ona zostaje w organizmie NA ZAWSZE. Nie tylko na okres grypy tudziez innej przypadlosci ale wlasnie na zawsze.
      Podobnie nie przekonuja mnie gadki typu "a chirurg nosi maske i nic mu nie jest". Przepraszam bardzo ale ludzie, ktorzy tak mowia albo nie znaja zadnego chirurga albo nigdy w zyciu nie mieli okazji miec zabiegu chirurgicznego. Ja mialam conajmniej 12 moze 15 zabiegow chirurgicznych i wiem, ze na kazdej sali chirurgicznej jest kontrolowany doplyw tlenu. A co za tym idzie owszem chirurg oddycha przez maske ale w pomieszczeniu ze zwiekszonym stezeniem tlenu a nie w sklepie, czy innym pomieszczeniu gdzie jest wiecej osob niz jedna.
      Pomijajac fakt, ze chirurg NIE dotyka swojej maski - zaklada mu ja pielegniarka tak samo jak zaklada mu rekawiczki i fartuch. Niby takie drobne roznice, ale nie widzialam chirurga ani nawet zwyklej pielegniarki zeby wyciagala maske z kieszeni:)))) A ludzi z maskami w kieszeniach lub wiszacymi w samochodach widzialam wiele.
      No ale ja kocham moj foliowy kapelusz bo mnie w kazdym kapeluszu ponoc dobrze:)))
      Nie wiem tylko czy dozyje czasow (jestem stara i nie ukrywam) kiedy ta banka peknie i okaze sie, ze caly ten cyrk sluzy niczmu wiecej jak kontroli nad ludzkoscia. Ciekawa jestem reakcji tych co teraz wierza w NAUKE, zueplnie nie zdajac sobie sprawy z faktu, ze NAUKA NIE STOI W MIEJSCU i prawdziwi naukowcy ciagle ja podwazaja i sie ucza.
      No ale jak ktos lubi wierzyc to niech sobie wierzy.

      Usuń
    2. Marylko!A propos maski chirurgicznej, to doczytałam się, że chirurdzy nie noszą jej bynajmniej w celu zabezpieczenia przez zarażeniem operowanego ich wirusami czy bakteriami (i na odwrót), ale w celu uchronienia swej twarzy przed odpryskami krwi tudzież innych tkanek. Przecież splot maski chirurgicznej jest o wiele za rzadki by nie przepuścić mikrobów. To tak jakby oczekiwać, że przez wolierę dla ptaków nie przenikną owady typu muchy i komary.Ale przecież tu nie o żadną logikę czy prawdę chodzi a tylko o ubezwłasnowolnienie ludzi. O tyranię w czystej postaci. O bezustanne przypominanie o istnieniu strasznej pandemii. Bo jakby tego przypominania w postaci przymusu maseczek nie było ludzie by zaraz w straszną pandemie zwątpili i pomyśleli, ze te czy inne zachorowania to nic innego jak tylko zwyczajna, sezonowa grypa.
      Też się obawiam, że nie dożyję juz normalnych czasów, że będzie coraz gorzej, bo walec rozpędza sie coraz bardziej.Np. wczoraj przeczytałam wypowiedź dyrektora Moderny, iz przewiduje on zakończenie pandemii do połowy przyszłęgo roku. A czemu? Ponieważ jego zdaniem do tej pory wszyscy będą juz zaszczepieni! Ręce opadają, choc zdawałoby się, że juz nizej opaść nie mogą...

      Usuń
    3. Olga, podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś. Współczesny świat dąży do jakiejś cholernej unifikacji i wszyscy mamy być jak spod sztancy. Wielcy tego świata przygotowali formę, w którą powinniśmy się ich zdaniem wpasować, bo oni wiedzą lepiej od nas jakie powinniśmy mieć zdanie, jak ma wyglądać nasze życie i my sami też. Od ludzi oczekuje się, że bez szemrania wpiszą się w tę formę, bo nasza indywidualność jest zbędna i zakłóca komuś plany. Inżynieria społeczna jest hojnie doinwestowaną dziedziną nauki, żeby łatwiej było odkrywać ludzkie słabości i manipulować ludźmi. Człowiek to istota stadna, więc chce pasować do stada, dlatego często sam rezygnuje z własnego zdania i rzuca się do gardła tym, którzy nie robią podobnie. Niestety, kobiety mają w tym palmę pierwszeństwa. Nie dość, że jesteśmy ograniczane z tytułu naszej płci, to same atakujemy te z nas, które mają odwagę nie poddawać się narzuconym zasadom. Brak wzajemnej życzliwości i solidarności powoduje, że ciężej o dobre zmiany. Te ciotki rewolucji, które uważają, że ich prawda najprawdziwsza, więc wyśmiewają każdą koleżankę mającą inne zdanie powinny dać sobie na wstrzymanie. Nie chcą widzieć, że robią za marionetki? Ich prawo. Ale niech nie plują na te, które nie chcą być pociągane za sznurki, bo chcą same wybierać swoją prawdę. Ja szanuję cudze zdanie i liczę się z tym, że moja prawda jest tylko częścią prawdy ogólnej, więc nie przeszkadza mi, że nie wszyscy się ze mną zgodzą. Mają prawo, tak jak ja mam prawo myśleć inaczej niż inni. Jeżeli komuś to przeszkadza, to niech trzyma się ode mnie z daleka. Ja nie potrzebuję, żeby mnie nawracać.

      Usuń
    4. Jeszcze słówko jeżeli chodzi o maseczki noszone w związku z epidemią. Przeczytałam wypowiedź lekarza wirusologa, który stwierdził, że noszenie maseczki ma sens jeżeli jest ona czysta i wykonana z odpowiedniego materiału. Zasłaniając twarz byle czym tylko sobie szkodzimy. Zapytany o to, jak maseczka ma zatrzymać wirusa, który jest o wiele mniejszy niż splot materiału, z którego została wykonana maseczka, odpowiedział, że samego wirusa maseczka nie byłaby wstanie zatrzymać, ale.. Wirus jest zawieszony w płynach ustrojowych, w parze naszego oddechu, więc w takiej sytuacji maseczka stanowi dodatkową barierę, która może nas chronić.

      Usuń
    5. Dokladnie Olu, maska jest tak samo skuteczna przeciw virusom jak noszenie wody w siatce na motyle.

      Usuń
  2. Olga, widzę, że zaszywanie się na "wsi spokojnej, wsi wesołej" nie chroni Cię przed docieraniem wieści z szerokiego świata. Mnie też nie. Chciałoby się schować głowę w piasek ale chyba już się nie da. Coraz mniej tolerancji a coraz więcej mówienia o niej. Coraz mniej wolności a coraz więcej wycierania sobie nią jęzora.

    Diagnoza Wasza, Mądre Baby, jest słuszna, ale teraz pytanie - co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha..co robić ? przeczekać :) nie robić nic co jest przeciw sobie i własnym poglądom. Świat nas teraz sprawdza ..sonduje. I dołoży tylko tyle na ile mu pozwolimy.

      Usuń
    2. Aga, co robic?
      Myslec samodzielnie... pytac... znow myslec... podwazac autorytety... szukac opinii w roznych zrodlach... znow myslec... sprawdzac kto stoi za osoba wypowiadajaca konkretna opinie? kto tej osobie placi? i... myslec.
      Widzisz ja nie podwazam prawa do szczepien tych co sie juz zaszczepili, nie zycze im smierci a (slysze/czytam/widze) takie zyczenia.
      Ja mam tylko jedno pytanie do tych co sie tak chetnie i radosnie poddali temu zabiegowi. I to pytanie brzmi "jakie macie dowody na skutki uboczne za rok? dwa lata? piec lat?"
      I jesli ktos potrafi mi odpowiedziec na to pytanie, jesli potrafi przedstawic mi dokumenty niezaleznych badaczy nad skutkami ubocznymi to juz wystarczy zeby mnie przekonac.
      Poki co nie ma na calym swiecie osoby, ktora potrafilaby powiedziec i udokumentowac dlugotrwale skutki uboczne. A mimo to wszystkie telewizory swiata grzmia "szczepionka jest bezpieczna".
      A ja slucham i mysle... pytam... szukam innych zrodel... znow mysle...
      I ciagle nie jestem przekonana.
      I tak samo jest w kazdej dziedzinie zycia.
      To nie rzady serwuja nam taki los jak oni chca, oni nam serwuja to na co my sie zgadzamy, na co im pozwalamy.
      Ludzie sie oburzaja jak ja pisze, ze przestalam brac udzial w glosowaniach, ktos mnie niedawno zapytal co przez to osiagnelam, ze nie glosowalam w 2020 roku.
      Osiagnelam jedno nie zbeszczescilam wlasnego imienia w imie poparcia dla systemu. Bo tu juz dawno (w kazdym kraju swiata) nie chodzi o pojedynczych politykow, ugrupowania czy partie polityczne, tu chodzi o SYSTEM.
      Mamy taki na jaki sie zgadzamy, tak jest z oswiata, sluzba zdrowia, kultura i kazda dziedzina zycia.
      Jemy to co kupujemy, kupujemy to co jest na polkach sklepowych, a gdzybysmy nie kupowali to moze z czasem to jedzenie byloby zdrowsze. Moze gdybysmy bojkotowali wiadomosci telewizyjne to one z czasem bylyby rzetelniejsze.
      Moze gdybysmy kazdego doktora czy prawnika nie traktowali jak Boga to jeden z drugim zaczalby byc CZLOWIEKIEM a nie sprzedajnym smieciem systemu.
      To jest moja odpowiedz na to co robic.

      Usuń
    3. Aniecha! Oczywiście, że nie da się zupełnie odciąć od wieści ze świata. A chyba nawet nie powinno się, bo jednak uważam, że trzeba wiedziec co siedzieje, żeby pewnego dnia ktoś nas przykro nie zaskoczył jak w wierszu: "I nocą kolbami w drzwi załomocą". Choc gdyby rzeczywiscie tak sie stało nadal nie mam planu, co robic, gdy załomocą...Póki co łomoca okropnymi wieściami dzień po dniu. Nieustającą kłamliwoscia polityków, propagandy medialnej, korupcją, wzajemną wrogościa ludzi podsycaną przez owych polityków oraz media...Ech! Gdyby nie natura wokół, gdyby nie moznośc zajęcia sie ogrodem, wyjścia do lasu przeżywałąbym chyba to wszystko jeszcze bardziej. A tak mam choc troche oderwania, choć troche ucieczki przez tym bezsensem i napływającą zewsząd depresją.
      I jeszcze zastanowiłam się nad Twoim pytaniem, "co robić?" I umiem udzielic tylko jednej odpowiedzi. Być sobą. Ufać sobie. Nawet, gdyby miało to skutkować wykluczeniem społecznym, czy jakimikolwiek represjami. I jeszcze mimo wszystko mieć nadzieję, że będzie kiedyś lepiej, że nastapi jakieś opamiętanie. W końcu nas, myślących podobnie nei jest wcale tak mało. I moze kiedys ruszy lawina, która zmiecie to łajno i oczyści ziemię. Moze stanie sie to niebawem? Na przykład teraz w Australii, od kilku dni protestują robotnicy budowlani i inne osoby sprzeciwiajace sie drastycznym obostrzeniom.Wygląda to jak jakaś Wiosna Ludów!

      Usuń
    4. Saranda ma rację, trzeba przeczekać pilnując swoich granic.

      Usuń
    5. Pozwolcie (Saranda i Basia), ze sie nie zgodze. Moim zdaniem to co sie dzieje teraz na calym swiecie jest wlasnie wynikiem przeczekiwania. Masowego, globalnego przeczekiwania. Od czasu II wojny swiatowej, ktora dotknela mniej lub bardziej caly swiat ludzkosc przeczekuje.
      Od II wojny swiatowej ludzkosc ma dosc tragedii, co powoduje wieksza uleglosc w stosunku do rzadzacych i jednoczesnie wiekszy strach przed wszystkim co moze byc tragedia. I to jest wykorzystywane.
      Najlepszy przyklad to wlasnie Covid.
      Najpierw mielismy przeczekac 2 tygodnie zamkniecia...
      Potem mielismy przeczekac noszenie masek...
      Potem mielismy przeczekac zamykanie malych biznesow....
      Potem mielismy przeczekac brak kontaktow z nawet rodzina nie mowiac o znajomych...
      Teraz mamy przeczekac az sie wszyscy zaszczepia....
      Teraz mamy przeczekac ogromna inflacje....
      Teraz mamy przeczekac biede, ktora jest wynikiem zamkniecia malych biznesow, ktore utrzymywaly na przyzwoitym poziomie zycia wiele rodzin...
      Zaraz sie okaze, ze mamy przeczekac likwidacje waluty w sensie takim jak znamy....
      Dostaniemy miesieczny kredyt, do ktorego jedynym dostepem bedzie paszport szczepionkowy....
      Mam ciagnac dalej czy to wystarczy?
      Ile jeszcze proponujecie przeczekac???
      Ja nie mowie, ze trzeba wyjsc z motyka czy kosa przeciw armiom chroniacym rzady. Mowie o codziennej swiadomosci tego co i jak robimy, kogo nasze dzialanie wspomaga.
      Przyklad?
      Prosze bardzo...
      Kto zlikwidowal male biznesy?
      Na pewno nie zaden wirus tylko rzady poszczegolnych krajow i na pewno nie w celu ochrony naszego zdrowia, bo skoro wirus dziala w malym sklepie to dlaczego nie dziala w duzej sieciowce??? taki madry jest ten wirus????
      A moze poki jeszcze mamy te papierowe pieniadze, ktorych sie nie da kontrolowac moze wlasnie powinnismy wydawac je w tych malych biznesach, ktore jeszcze istnieja. Moze wypada wreszcie zaczac myslec i bojkotowac.
      Milionerzy i miliarderzy sie nie tworza z powietrza... to MY ICH tworzymy wydajac pieniadze tam gdzie oni chca. To nikt inny tylko my stworzylismy takich jak Bezos............dla własnej wygody. Sama tez jestem winna w tym przypadku bo od roku jak sie tu przeprowadzilismy to czesto niestety musialam cos zamowic przez Amazon, bo dopiero teraz po roku zaczynam co nieco kapowac gdzie jest jeszcze jakis biznes, ktory warto ratowac.
      Ciagle jeszcze odkrywam male sklepy, piekarnie, rzeznie, sklepy gospodarstwa domowego i ogrodnicze... Ja to dopiero poznaje bo jestem nowa w tej okolicy.
      Ale widze co robia tubylcy... Amazon, bo nie musza myslec, jezdzic, szukac... Amazon wszystko zalwatwi.
      Podobnie jak Alexa, po co wygladac przez okno czy pada, jak mozna zapytac Alexe i ona odpowie.
      Czy teraz widzicie do czego prowadzi przeczekanie? Ja tak wlasnie to widze. Mozecie sie zgadzac lub nie, ja chetnie podyskutuje.

      Usuń
  3. No widzisz...Ja pod tamtym postem nic nie napisałam, bo jakoś musiałam pomyśleć. Moje czytelniczki zaczytują się w tych książkach o biednych afgankach, arabskich żonach, nieletnich żonach i podpalonych kobietach w Indiach. Już od dawna wiem, że jest to im potrzebne, by tak jakby na około przeżyć swoje własne uczucia, których nie chcą zobaczyć. Łatwiej współczuć anonimowej afgance, niż dojrzeć, że żyje się tak samo i z takim samym tyranem/mężem. Bo jak się zobaczy, to trzeba coś zrobić, no nie? A strach...
    I nie sądzę, by cokolwiek dało mieszanie się do takich rzeczy ludzi z zewnątrz. Wiem, wiem, trochę obrazoburcze i jakby nie empatyczne :) Jednak w Chinach był podły zwyczaj przez 1000 lat prawie łamania stóp dziewczynkom. I robiły to ich mamy i babki. W Afryce był i nadal trochę funkcjonuje zwyczaj obrzezywania dziewczynek. Nasze matki nam wbiły do głowy bycie matką Polką czyli zaniedbywanie siebie w stopniu jak najwyższym. Kobiety, kobietom. Czy nas nie kochały? Kochały. Te mamy/chinki też kochały swoje córki. Te mamy/afrykanki też kochały swoje córki. Mamy/afganki też kochają. Do córek należy co zrobią z tym, co dostały, z miłości...I robią. Jest Waris Dirie, są inne kobiety, które zdobyły się na odwagę, zmieniły paradygmat, a w dodatku wróciły, założyły różne fundacje i działają na rzecz swoich. Więc myślę, że to jest droga, pozwólmy innym wziąć odpowiedzialność za ich los. Nie róbmy z innych ofiar. Nie odbierajmy im ich siły. Upadną, wstaną, znów upadną, znów wstaną. Jeśli ktoś upadnie przy mnie, pomogę. Reszcie kibicuję i ufam w ich mądrość. Choć nie łatwo to zobaczyć ;) ALE JEST ta opcja, dziewczyny.
    Pyta Agniecha co robić...
    Moje zdanie, żyć :) Uśmiechać się do ludzi, płakać, gdy czujemy się źle, złościć się gdy trzeba, przytulić się do najbliższych, pisać na blogach to, co naprawdę czujemy, gadać z ludźmi, a z niektórymi milczeć (co mi trudno przychodzi, ale trenuję). Szukać własnej siły. Własnej ścieżki, lawirującej między kałużami błotka. I zgodnie z efektem setnej małpy dokładać cegiełki do wspólnoty. Wiem, że tak się dzieje. Zbyt optymistycznie?
    Noszkurkawodna tak mi wyszło i jeszcze przydługo w dodatku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszylas Aniu bardzo wazna rzecz, a mianowicie prawo do roznorodnosci na swiecie. Kazdy kraj, kazdy narod ma prawo do swojej odrebnosci i nikt nie powinien sie w to mieszac.
      Kto stworzyl taliban?
      Amerykanie.
      Tylko o tym juz nikt nie pamieta, a po kiego grzyba pamietac skoro wygodnie jest nie wiedziec. A to przeciez w latach kiedy Rosjanie napadli na Afganistan Ameryka pod batuta Regana finansowala i zbroila bojowki ekstremalnych Afganczykow. Nikt tez nie pamieta jak Zbigniew Brzezinski polecial na spotkanie tychze bojownikow i obiecywal im "ta ziemia bedzie kiedys znow wasza, bo ona do was nalezy i do nikogo wiecej". No ale my Polacy jestesmy dumni z Brzezinskiego, ot tak chocby tylko dlatego, ze to przeciez Polak i dochrapal sie takiej fuchy jak doradca prezydenta Cartera. W sumie to juz wlasnie Carter zaczal mieszac sie w zycie Afganczykow pod pretekstem wyzwolenia ich spod Ruskiego najezdzcy. Regan pociagnal to dalej i tak powstal taliban.
      Bush kretyn nie znajac historii, bo kto by sie papral w faktach historycznych napadl na Afganistan mimo, ze Afganistan nie mial nic wspolnego z 911 i Amerykanie podobnie jak wczesniej Rosjanie zmoczyli dupe.
      I dobrze im tak, bo jesli juz pod pretekstem 9/11 trzeba bylo napasc na jakis kraj to powinna to byc Arabia Saudyjska. No ale.... ropa.
      Historia lubi sie powtarzac.
      Masz absolutnie racje, skoro kobietom w Afganistanie nie pasuje zycie pod pregierzem talibanu to kiedys same o to zadbaja zeby sie wyzwolic.
      Wyobrazmy sobie przez moment co by to bylo gdyby w latach 80-tych ubieglego stulecia Ameryka napadla na Polske w celu wyzwolenia Polski spod wplywow Rosji.
      Co by to bylo?
      Ile niewinnych ludzi straciloby zycie? Ile dzieci? Ile domow, budynkow publicznych? szkol? padloby w gruzach.
      Dziwne, ze nikt nie placze nad afganskimi dziecmi, ktore stracily zycie przez te 20 lat amerykanskiej okupacji w imie "wolnosci"?
      Ba o tym sie w ogole nie mowi, bo to nie jest temat nosny, to nie jest temat zgodny z jedynym prawidlowym nurtem.
      Natomiast caly swiat placze nad afganskimi kobietami teraz kiedy do wladzy znow wrocil taliban. A czy ktos sie zastanawia ile kobiet, dziewczynek zostalo zamordowane, zgwalcone w czasie tej okupacji?
      Nie bo to jest tabu.
      Pamietam jak przed wojna w Iraku pokazywali w telwizji (mysle, ze w Polsce rowniez) mloda kobiete rzekomo pielegniarke z irackiego szpitala, ktora placzac do mikrofonu opowiadala jak to zolnierze Husseina wyciagaja dzieci z inkubatorow i zabijaja je rzucajac o sciane.
      Tylko potem sie okazalo, ze ta kobieta to byla corka czy tam siostrzenica/bratanica jakiegos ambasadora tu w USA.
      Dlatego ja wlasnie nie wierze w to co dzis mowi telewizja, bo wiem, ze za kilka lat sie okaze, ze to nieprawda. Tak bylo z grypa w 1976 roku kiedy tez zaszczepiono tysiace Amerykanow. A potem robilo sie programy telewizyjne na temat szkodliwosci tamtej szczepionki. Zmarlo i zostalo sparalizowanych wtedy wiecej ludzi po szczepieniu niz tych co w ogole na te grype chorowali.
      Ale ludzie tego nie pamietaja, nie chca pamietac, bo gdyby pamietali to musieliby zaczac myslec, a tak wystarczy, ze sie boja i oczekuja, ze rzad ich ochroni. Ja wiem jedno, nikt nie zarabia na zdrowych i tu chyba jest pies pogrzebany.

      Usuń
    2. Otóż to Star...mamy pamięć jak złota rybka. Pięciominutową.
      Kiedyś w jakiejś rozmowie padło pytanie: to jak zlikwidować ten głód w Afryce? Jak pomagać, żeby było dobrze. Moja odpowiedź była niepolityczna i niewłaściwa: przestać wreszcie pomagać, dość się już napomagało i jest co jest. Zostawić tych ludzi w spokoju, niech powoli sami dojdą do tego co im pasuje a co nie. Niech wezmą odpowiedzialność za siebie i swój kraj. Tylko to trudne, z powodów które opisałaś, zawsze ktoś coś chce ugrać. I tak się toczy historia...I ludzie cierpią. Ale z drugiej strony, teraz, widzę ilu ludzi zaczyna jednak brać życie w swoje ręce. Powstają grupy, które się wspierają, powstają stowarzyszenia walczące o prawo do samostanowienia i wolności, o odkłamanie tej ściemy covidowej i "szczepionkowej". Takie ruchy od dołu, normalnych, zwykłych ludzi. To jednak budzi nadzieję. Afganki sobie poradzą :)

      Usuń
    3. Aniu zgadzam się z Tobą i nie zgadzam jednocześnie, no taka schizofrenia mnie dopadła. Zgadzam się, że współczucie kobietom, które mają gorzej (np. Afgankom) może być taką zasłoną dymną, żeby potulnie godzić się ze swoimi problemami, bo skoro inne mają gorzej... Zgadzam się, że trzeba żyć swoim życiem i czerpać z niego pełnymi garściami, bo to od nas zależy, jak to życie się potoczy i okoliczności zewnętrzne nie zwalniają nas ze starania się o to jak będziemy żyć. Też uważam, że nie powinniśmy innym na siłę zmieniać obyczajów. Wiązanie stóp, żeby były malutkie i podobały się Chińczykowi albo obrzezanie dziewczynki, żeby miała większe szanse na zamążpójście, to okrutne praktyki, ale wpisane w historię tych społeczeństw. Nie pamiętam od kiedy Chińczycy zabronili krępowania stóp, ale podobno na głębokiej prowincji ciągle zdarzają się takie przypadki. W Afryce niektóre państwa oficjalnie zabraniają obrzezania, ale to martwy przepis, bo jest powszechne przyzwolenie na takie praktyki. W tej sytuacji jedyne co można zrobić to edukować i pomagać zrozumieć, że ta tradycja powinna ulec zapomnieniu. Nie musimy brać sobie na głowę zbawiania całego świata, ale jednak powinniśmy w miarę swoich możliwości angażować się w pomoc tym, którzy mają gorzej. Popieram fundacje, które działają w zacofanych cywilizacyjnie krajach i pomagają zmieniać życie ludzi na lżejsze. Oczywiście musi się to odbywać z poszanowaniem tradycji tych ludzi, ale jednocześnie z otwarciem ich na bardziej współczesne rozwiązania. Dlatego przeciwnie niż Ty, uważam, że trzeba się mieszać, że na ile można trzeba pomagać. I nie chodzi mi tu o pomoc ludzi związanych z polityką, bo ci zawsze na względzie mają przede wszystkim swoje interesy, więc lepiej, żeby łapy trzymali z daleko od tych, których chcą "uszczęśliwić". Mówię tu o ruchach obywatelskich, ludziach, którzy chcą zrobić coś dobrego dla tych, którym nie ma kto pomóc. Ludzi nie takich jak Gates, który głodującym dzieciom daje szczepionki zamiast stworzyć warunki, żeby ich rodzice zarobili na chleb. Nie sądzę, żeby pisanie o afgańskich kobietach było robieniem z nich ofiar. Może jestem bardzo egocentryczna, ale uważam, że gdybym ja była w ich sytuacji, to świadomość, że dla kogoś oprócz mnie ważny jest mój los dałaby mi siłę. Nawet gdyby to była tak mała rzecz jak pokazanie innym mojej pracy.

      Usuń
    4. Basiu, fundacje sa pomocne. Tyle tylko, ze sa fundacje i FUNDACJE. Wspomnialas fundacje Gatesa, ktora robi wiecej zlego niz dobrego, bo w sumie malo kto wie, lub wierzy, ze celem tej fundacji jest depopulacja. Juz tatus Gatesa byl wielkim rzecznikiem depopulacji Ziemi. W zwiazku z tym Gates wie, ze latwiej jest ludzi zabic niz im pomoc.
      Kolejna fundacja to Clintonow. Jak dzis patrze na to co sie dzieje na poludniowej granicy Stanow w zwiazku z uchodzcami z Haiti to od razu mysle o Clintonach, ktorzy kilka lat temu po ogromnym trzesieniu Ziemi jakie dotknelo i zrujnowalo wiekszosc Haiti pobiegli tam natychmiast z pomoca.
      Ich pomoc ograniczyla sie do tego, ze ograbili to co jeszcze pozostalo i wzbogacili swoja fundacje, czego wynik dzis wlasnie widzimy na poludniowej granicy Stanow. A teraz idiota Biden zamiast pomoc tym ludziom to ich deportuje. Malo tego, ze deportuje, tam sie dzieja sceny dantejskie, policja konna robi zywcem laptanki tych ludzi biczujac ich i lapia lassami. Zwykla bonanza.
      Dlatego tez jestem zwolenniczka pomocy ale bardzo ostroznie patrzylabym na rece fundacji, BARDZO ostroznie.

      Usuń
    5. Basia i ok. Ja rozumiem dwoistość, a nawet troistość i więcej. Można próbować różnych podejść. Tylko należy wyciągać wnioski z tych prób i patrzeć co jest najlepsze. Z drugiej strony, to zawsze będzie "najlepsze" według nas. To taka planeta jest. Jakoś wyszło mi na razie, że pomagać trzeba gdy poproszą i to ostrożnie. A jak nie, to nie. Pozwolić uczyć się, choć to okropne czasem patrzeć na to. Ale i tak, uważam, że najpierw porządki na własnym podwórku. Bez tego nikomu nie pomożemy bez względu na ilość pieniędzy przekazanych na fundacje.

      Usuń
  4. No właśnie, tylko co dalej? Bo tak sobie pogadać możemy, wyrazić sprzeciw na blogu lub na FB.
    Co do szkoły, nie jest tak źle z młodzieżą, wbrew pozorom i kiepskim programom, są jeszcze w szkole pasjonaci, którzy uczą dzieciaki myśleć, dyskutować, wyrażać swoje zdanie, czasami aż za bardzo.
    Gorzej, gdy pasjonaci odejdą, pokonani przez ideologię jedynie właściwą, a tak się już powoli dzieje i nie tyko w oświacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko nie mam złudzeń, że te blogowe czy fb wpisy wiele zmienią, ale przynajmniej pokażą, że myślących podobnie jest więcej, że może warto się zjednoczyć, bo to szansa, że ci pasjonaci zyskają większe poparcie. Tak jak każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, tak każdy ruch zaczyna się od grupy zapaleńców, którzy nie chcą, żeby dłużej było tak jak jest.

      Usuń
  5. Star, zgadzam się z Tobą, bo myślę podobnie jak Ty. Różni nas tylko podejście do czynnego udziału w polityce. Jak wiesz, ja głosuję. Szlag mnie trafia, że wciąż muszę szukać tego mniejszego zła, ale nie chcę zrezygnować z choćby minimalnego wpływu na to, kto będzie miał decydujący głos w moim kraju. Dla mnie nie jest bez różnicy, czy nowe ustawy będzie pisał zaściankowy oszołom klerykał, czy liberalny, nowoczesny człowiek. Dlatego idę do wyborów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu doskonale rozumiem Twoje stanowisko, bo jeszcze kilka lat temu bylam dokladnie w tym samym miejscu gdzie Ty jestes teraz.
      A potem z tego wyroslam:)))
      Zrozumialam, ze czynny udzial w polityce nie ma nic wspolnego z glosowaniem. Glosowanie to jest ochlap, ktory nam rzucono przed laty po to zebysmy mieli zludzenie sily, zludzenie wplywu i tak sie tym ochlapem wiekszosc swiata onanizuje do dzis.
      Czynny udzial w polityce do dla mnie zupelnie cos innego.
      Ja mam wybory codziennie, nie raz na dwa czy tam cztery lata.
      W moich wyborach nie ma urn wyborczych, nie ma tej calej euforii jest natomiast swiadomosc tego co robie.
      Czesc juz opisalam wyzej pod komentarzem Agniechy.
      Byl czas, ze pisalam polityczne notki na bez odwrotu, wiekszosc komentarzy byla wtedy "ja sie nie znam na polityce... ja nie jestem zainteresowana... ja nie mam wplywu... ale co moze zrobic jedna osoba...." itp. itd.
      I to wszystko prawda.
      Tyle tylko ze bez wzgledu na to czy nas polityka interesuje czy nie, czy sie na niej znamy czy nie to ona na pewno nas dosiegnie, wiec moze jednak warto sie troche poznac.
      I wcale nie mowie tu o poznaniu zyciorysow konkretnych politykow, chociaz to by tez nie zaszkodzilo. Obawiam sie, ze wiekszosc tych co w moim kraju glosowali na Bidena i Harris nie maja pojecia ani o nim ani o niej. A przeciez Biden jest na scenie politycznej prawie 50 lat i latwo jest kliknac i zerknac w jego osiagniecia, w to co robil, jak glosowal, po czyjej stronie stal tak naprawde a nie ktora strone nam pokazywano.
      Nie bede sie rozpisywac na temat kliki Biden/Harris bo nie sa tego warci.
      Wroce za to do moich wyborow.
      Jak kazdy robie zakupy. I moge je zrobic w sieciowce (tanio) moge je zrobic u lokalnego farmera (ceny porownywalne do sieciowek). Wiele osob w tym przypadku wybiera sieciowke, bo przy okazji gruszek moze tam kupic rowniez mieso, pieczywo i inne artykuly. Ja u farmera oprocz gruszek moge kupic pomidory, pietruszke ale juz po pieczywo czy mieso musze jechac gdzies indziej.
      I tak wlasnie stworzono nam wygodne zycie, tworzac sieciowki, wielkie markety. Czy Ty masz pojecie ze w ogromnym Home Depot oprocz srubek, mebli, zlewozmywakow i wszystkiego co dusza zapragnie do wyposazenia domu mozna tez kupic jedzenie.
      Zobacz jaka to wygoda i ludzie lapia sie na te wygode jak ryba na robaka na koncu wedki.
      A ja idiotka w foliowym kapturku jade do farmera, kupuje gruszki i pietruszki potem jade do piekarni, potem do rzeznika, a na koncu do wloskiego sklepu po ser. Ale kazdy z tych punktow moich zakupow to prywatny maly biznes utrzymujacy rodzine. To sa biznesy, ktore nie sa wspomagane przez rzad.
      I to jest moje glosowanie, to sa moje codzienne wybory bez urny, bez nazwisk politykow, ale ja wiem/mam swiadomosc kto stoi za wielkim Home Depot.
      Mam tu Walmart i mam Costco... oba sklepy sa sieciowkami, gdzie mozna kupic taniej i duzo, bo w nich sie nie kupuje jednej czy trzech rolek papieru toaletowego tu sie kupuje 48 rolek papieru toaletowego.
      Ktory z nich wybieram?
      Costco.
      Dlaczego? bo Costco traktuje swoich pracownikow jak ludzi, daje im urop, ubezpieczenie zdrowotne, platny macierzynski dla kobiet oraz inne benefity.
      W porownaniu do tego Walmart, ktorego wlascicielami jest jedna z najbogatszych rodzin w Ameryce traktuje swoich pracownikow jak niewolnikow.
      Wcale to nie oznacza, ze wlasciciele Costco sa biedni, nie ale doceniaja swoich pracownikow a to juz czyni ich bardziej czlowiekiem niz tych od Walmart.
      Ci co tak radosnie korzystaja z Amazon nie maja pojecia o tym jak Amazon traktuje swoich pracownikow, za to podniecaja sie lotem Bezosa w kosmos. A ja tylko zaluje, ze skurwysyn wrocil.

      Usuń
    2. Podobnie robie w sprawie tych "szczepionek" a glownie ich producentow. Kto stoi za Moderna? Dlaczego producenci szczepionek nie maja zadnej odpowiedzialnosci za skutki uboczne (lacznie ze smiercia) osob zaszczepionych? Dlaczego Moderna dostala zielone swiatlo na produkcje szczepionki przeciw covid-19 zanim tenze covid sie pojawil? Dlaczego rzekomy dr. Fauci ma ogromne wplywy w laboratorium w Wuhan? dlaczego ten sam dr. Fauci ma udzialy w firmach farmaceutycznych, w ktorych z punktu etyki nie powinien miec, bo to jest wrecz wbrew prawu.
      Dlaczego ten sam dr. Fauci juz w styczniu 2020 tuz po zaprzysiezeniu Trumpa na prezydenta powiedzial "ta prezydentura bedzie sie musiala zmierzyc z ogromna swiatowa pandemia"?
      Jasnowidz? czy moze maczal paluszki tam gdzie nie trzeba?
      Ja tego medrca pamietam z czasow AIDS wiec oczywiscie musialam to wszystko sprawdzic i teraz wiem. I wierze w to ze swiat sie tez dowie.
      I to jest moja droga Basiu moj udzial w wyborach, zamiast podpisania listy raz na killka lat robie robote codziennie, patrze im na rece i uwazam gdzie wydaje moje pieniadze.
      To jest nieprawda, ze jednostka nie ma wplywu na polityke.
      Myslaca jednostka jesli dodatkowo podzieli sie swoimi przemysleniami ma wplyw i to duzy. To co nam zgotowano to nie jest wynik ostatnich 18 miesiecy to jest wynik ok. 100 lat pracy, planowania i prania mozgow masom.
      Nie chce brac w tym udzialu dlatego nie glosuje.

      Usuń
    3. Star, w temacie głosowania się różnimy, ale co do reszty myślimy podobnie. Teraz izoluję się od polityki, ale jak będą wybory na pewno sprawdzę na kogo oddam swój głos. Wkurzają mnie ludzie, którzy na co dzień deklarują, że polityka ich nie interesuje, ale lecą do urny wyborczej nie mając pojęcia na kogo głosują. Widziałam zdjęcie Bidena, który stał roześmiany na uroczystości, która nie była w ogóle zabawna. Nie pamiętam już co to było, ale nie da się ukryć, że ten człowiek ma ogromne problemy z głową. Polacy wybrali na drugą kadencję kieszonkowego Duce, bo przecież taki boży człowiek odmawiający różaniec nie może być zły. No i mamy tę paranoję na własne życzenie.
      Co do codziennych wyborów i ich wpływu na naszą rzeczywistość, to w pełni się z Tobą zgadzam. Ludzie bardzo chcą mieć wygodnie, dlatego bezmyślnie realizują cudze scenariusze. Jestem mniej wygodna, więc warzywa, owoce i jajka kupuję na zieleniaku od ludzi, którzy żyją z ziemi. Pieczywo kupuję w małej piekarni. Wybieram towary produkowane w Polsce nie z patriotyzmu, ale dlatego że daję tym komuś zarobić na chleb. Część rzeczy kupuję w markecie, ale tam też patrzę na metki. Nie korzystam z samoobsługi tylko staję w kolejce do kasy. Pamiętam Twój post, w którym zwracałaś uwagę, jak maszyny odbierają ludziom pracę. Na początku mojego bloga jest post pt. Z drugiej strony metki, w którym poruszałam temat wykorzystania niewolniczej pracy innych ludzi. Brak solidarności i dalekowzrocznego myślenia mści się na nas wszystkich. No, ale chwilowo jest wygodniej. Staram się być mniej wygodna i często powtarzam, że trzeba szukać klucza do życia, a nie używać wytrycha.

      Usuń
    4. Haha w czyms sie musimy roznic:))) I dobrze w koncu na tym polega indywidualizm. Biden ma po prostu tak daleko posunieta demencje, ze on chyba nawet nie wie, ze jest prezydentem.
      Nigdy nie uwierze, ze zostal legalnie i uczciwie wybrany, nigdy.
      Nawet z takim przeciwnikiem jak Trump to i tak nieboszczyk nie mial szans, przeciez Clintonowa byla ciagle w pelni wladz umyslowych i mimo to przegrala z Trumpem w 2016 bo nie wzieli poprawki na to, ze Hilcia jest najbardziej znienawidzona osoba w amerykanskiej polityce.
      No to tym razem wystawili nieboszczyka, nie musial sie prezentowac publicznie bo "covid":))) i tak go przepchneli.
      Co do zakupow to jak widac mozna. Ja tez sie staram kupowac "made in USA" ale tego co raz mniej na rynku... ale pralke i suszarke kupilismy wlasnie "made in USA" A wczoraj opierniczalam Wspanialego za wazenie i przylepianie naklejek do produktow supermakecie. Bo wiesz kupujesz np. 4 jablka pakujesz do woreczka i idziesz z tym do kasy, kasjerka rzuca na wage wystukuje kod i po zawodach - placisz i masz z glowy.
      Nie, od kilku lat tak sie niektore markety zmadrzyly ze miedzy warzywami i owocami stoja wagi i klient idzie z tymi czterema jablkami do wagi, wystukuje kod, z komputera wagi wyskakuje nalepka z waga i cena produktu. Tym sposobem klient wykonuje polowe pracy kasjerki.
      Niby nic w tym groznego, kasjerka ciagle ma prace i w/g mojego Wspanialego to on oszczedza czas bo stoi krocej w kolejce.
      Z tym czasem to juz bylo latwo, bo mu powiedzialam, ze ten sam czas traci stojac przy wadze a czesto czekajac na wage, bo inny klient pomylil/zapomnial kod itp. Ale zapytalam go czy nie mysli, ze te wagi to nagle wlasnie kolejny stopien w kierunku samoobslugowych kas, bo te oczywiscie sa juz od wielu lat ale czesc ludzi (tych swiadomych) je ciagle omija. Za moment skoro juz sobie sam wazysz to kasjerki tez sie wysle do domow a raczej na ulice a ty kliencie rob co chcesz. Jak bardzo chcesz to i w gacie mozesz narobic ale kasjerki juz nie ma.
      No i tu sie troche zastanowil...

      Usuń
    5. Ostatnio miałam ciekawą rozmowę na targu. Stałam w kolejce po jagody. Za mną stała bardzo zadbana i bogato ubrana kobieta. W pewnym momencie mnie zaczepiła. - Widzi pani jakie drogie jagody, kto to widział 20 zł za kilogram? W Biedronce amerykańskie borówki są dużo tańsze. -I drogie i nie drogie, zależy dla kogo - odpowiedziałam. - Taka pani bogata? - powiedziała kąśliwie. - To nieważne czy jestem bogata, jak mnie nie stać to po prostu nie kupuję. Pani może kupić borówki w Biedronce albo pójść do lasu i samej nazbierać - doradziłam najżyczliwiej jak umiałam, bo tacy ludzie mocno mnie wkurzają. Kobiecina sprzedająca jagody nadreptała się kilka godzin po lesie, bez przyjemności zginała stary kręgosłup, a ta dobrze utrzymana damula oczekiwała, że dostanie towar za bezcen. No ludzie, trochę przyzwoitości by się przydało. I znowu moja odpowiedź na komentarz pasuje jak pięść do nosa, ale rozwijać się nie mam czasu, bo garnki wzywają. Pa.

      Usuń
  6. Ania poruszyła też problem odpowiedzialności. Narodów czy grup społecznych za swoje działania.
    Bo ile lat po fakcie można zwalać swoje niepowodzenia na np.
    rozbiory Polski,
    II wojnę światową,
    komunizm,
    czy w innych przypadkach
    przeszłość kolonialną
    niewolnictwo.
    Itp., itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje sie ze dlugo mozna... Podobnie jak dlugo mozna zwalac swoje osobiste niepowodzenia na bledy rodzicow, zlego dziadka, ciotke... itp.
      Latwo jest byc ofiara, bo ofiara zawsze ma na co/kogo wskazac palcem, gdyby ofiary tego nie robily to musialyby spojrzec prawdzie w oczy i zawinac rekawy.

      Usuń
    2. Oj, długo można zwalać odpowiedzialność na innych, bo jak ma się winnego, to łatwiej się rozgrzeszać ze swojej roli w tym całym nieszczęściu. Do biadolenia i narzekania łatwo się przyzwyczaić, bycie ofiarą też daje jakieś profity, więc jest wielu naśladowców takich zachowań. Przyjęcie odpowiedzialności na siebie wymaga działania, a to już trudniejsze niż siąść w kącie i płakać. Polacy lubią rozdrapywać stare rany, bo męczeństwo mamy we krwi. A ostatnio jeszcze wyzbyliśmy się honoru. Nie dość, że mamy sprzedajny patriotyzm, to jeszcze bez skrępowania wyciągamy łapę po kasę do tych, którymi pogardzamy. Ci, którzy plują na Unię i Niemców, nie mają oporów, żeby żądać pieniędzy. Nic to, że Polska łamie zasady, na które się zgodziła przystępując do wspólnoty, ważne, że nam się należy, bo zniszczenia wojenne, bo my biedni i wiecznie poszkodowani. No tyle mamy honoru, że z części możemy zrezygnować. Zamiast wykorzystywać politykę do dbania o nasze interesy stroimy się w piórka tych najbardziej prawych, którzy mają zmienić Europę i obronić chrześcijaństwo. Przepraszam, ale mnie od tego chce się rzygać i coraz częściej wstydzę się, że jestem Polką.

      Usuń
  7. Nie będę wchodzić w polemikę, zapytam jedynie, dlaczego nie budzą tylu wątpliwości szczepienia na gruźlicę, koklusz czy cały szereg innych- od lat już OBOWIĄZKOWYCH?... a także tych obowiązujących przy wyjazdach do innych stref klimatycznych?... bo coś mi się tu nie spina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprodukowanie szczepionki lacznie z wypuszczeniem jej na rynek trwa zwykle ok. 5 do 10 lat i jednym z glownych etapow wypuszczenia na rynek sa badania na zwierzatkach laboratoryjnych. Innym etapem sa badania niezaleznych naukowcow czyli tych co to nie sa oplacani przez producenta. Jeszcze innym etapem jest publiczna debata, o ktorej wiele osob nie ma nawet pojecia ale ona jest bardzo waznym etapem i polega na tym, ze jest publicznie ogoloszone ktorego dnia i w ktorym miejscu producent ze tak powiem "wystawaia sie na publiczne pytania" odnosnie swojego produktu. W czasie publicznej debaty zwykly szary czlowiek ma okazje zapytac o np. skladniki produktu, skutki uboczne te natychmiastowe lub dlugoterminowe i wiele innych interesujacych go rzeczy.
      To tak po krotce, jak to sie ma do obecnej "szczepionki"?

      Usuń
    2. Star, zaraz sie znajda tacy, po powiela informacje z mediow, ze prace nad obecnymi " szczepionkami" trwaly juz 10 lat ... Ha ha , tylko zapomnieli dodac, ze trwaly i niczego jie wnosily, bo wszelkie proby stosowania mRNA na zwierzetach przynosily jeden skutek : wszystkie zwierzeta umieraly. Zaprzestano wiec prob na zwierzetach, przenoszac sie od razu na ludzi i na ludziach testuje sie wlasnie te miliony zaszczepionych. O tym, ze sa juz tysiace skutkow ubocznych tej " terapii" mefia milcza. Caly katalog uszkodzen neurologicznuch, czesciowy paraliz, zapalenie miesnia sercowego , zakrzepy krwi, udary i nagle ustanie pracy serca, to tak z grubsza, bo o takich lekkich objawach jak nieustajace bole, zaburzenua sluchu, miesiaczkowania czy zapalenie jelit to nawet nie wspomne. Tysiace osob zmarlo nagle w dzien, dwa po drugiej dawce. Czesc osob nie ma zadnych ale to zadnych " objawow" czuja sie swietnie, wiec zupelnie nie przyjmuja do wiadomosci, ze cos jest nie tak. Trzeba sobie zdawac sprawe, ze poniewaz jest to tzw. faza trzecia testow czesc osob dostaje zwykle placebo ( sol fizjologiczna), a rozne partie zawieraja rozne skladniki , ktorych sklad jest tajemnica producenta - mam wlasnie pytanie do osob , ktore podpisaly pare stron " zgody na szczepienie" - czy ktokolwiek pokazal im sklad preparatu , ktory zostal im wstrzykniety? Absolutnie nie, bo tego nie wie nawet lekarz, ktory to aplikuje. Kazdy inny lek czy specyfik przyjmowany przez pacjenta musi miec ulotke z podanym skladem i lista skutkow ubocznych, dzialan niepozadanych, interakcji z innymi lekami itp - nagroda dla tego, kto jest w stanie przedstawic taki dokument dot. obecnych preparatow ?

      Usuń
    3. Kitty, niestety to co napisałaś potwierdzają fakty, ale nieprzekonani powiedzą, że informacje czerpiesz z YT i jakichś szemranych źródeł. Ja mogę powiedzieć tylko o przyjaciółce, która trzy tygodnie po szczepieniu (bodajże pod koniec maja)dostała biegunki i ma ją do dziś. Lekarze mówią o jakimś nieswoistym zapaleniu jelit i rozkładają ręce, bo nie wiedzą jak ją leczyć. Zamiast rzucać się sobie do gardeł lepiej byłoby zażądać pełnego dostępu do badań, panelu dyskusyjnego między specjalistami, którzy są za i tymi, którzy nie są do końca przekonani do tych preparatów. Niestety ludzie wolą kłócić się ze sobą zamiast walczyć o prawdziwe informacje, które pozwoliłyby im odpowiedzialnie podjąć decyzję.

      Usuń
    4. Kitty, masz absolutnie 100% racji. BBM zaznaczyla na wstepie, ze nie chce sie wdawac w polemike wiec staralam sie jak tylko mozna najkrocej odpowiedziec na pytanie, bo jak wiesz moglabym ksiazke napisac:)))
      Jestem przekonana, ze ci co sie "zaszczepili" nawet nie czytali tego co podpisuja, bo przeciez "w telewizji mowili, ze szczepionka jest bezpieczna i skuteczna". Skoro jest bezpieczna i skuteczna to przed czym ich chroni skoro nadal musza nosic namordniki, utrzymywac odleglosc od innych i ciagle choruja?
      Skutecznosc przeciez powinna ich chronic.
      Ale oni teraz oczekuja, ze Ty i ja wstrzykniemy sobie to co ich mimo zapewnien telewizora nie ochronilo:)))))) gdzie tu logika?

      Usuń
    5. Dziewczyny nawet przy rzekomym zatwierdzeniu Pfizera przez FDA (to niby nowe Comronity czy jak to sie tam zwie bo pewnie przekrecilam nazwe) FDA zarzadalo wyraznej listy skladnikow. Miala ta lista byc przedstawiona do publicznej wiadomosci w ciagu dwoch tygodni i do dzis jej NIE MA!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  8. Matyldo moje wątpliwości budzi to, jak te szczepionki zostały przygotowane. Z tego co wiem, to proces ich wytwarzania bardzo różni się od tego jak produkowano szczepionki dawniej. I nie chodzi tu tylko o postęp technologiczny. Trochę o tym czytałam i zrezygnowałam ze szczepienia Pfizerem, bo boję się tego uzbrojonego białka, które z czasem może rozwalić mi system immunologiczny. Astrę wykluczam z powodu moich problemów kardiologicznych. Miałam już mały udar i nie potrzebuję drugiego. Nie mam nic przeciw tym którzy się szczepią, bo mają prawo chronić się w sposób, który uważają za dobry. Nie rozumiem tych, którzy zioną ogniem, bo mimo szczepienia wciąż czują się zagrożeni. Nie zgadzam się, że pandemia trwa wyłącznie przez nie szczepionych. Gdyby to była prawda, to Izrael miałby epidemię z głowy, bo tam rzadko kto niezaszczepiony. Ludzie nadal tam chorują, a teraz będą szczepić trzecią dawką. I tu coś mi nie styka. Nie czuję się zobowiązana ponosić ryzyka związanego ze szczepieniem, bo inni by sobie tego życzyli, szczególnie, że jakoś nie widzę tych dobroczynnych skutków szczepienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Abasiu! Rozumiem Twój punkt widzenia i Twój niepokój o własne zdrowie.
    Nie rozumiem agresji tzw. antyszczepionkowców, bo póki co nikt ich do szczepień nie zmusza. Zrobiły się dwa wrogie sobie obozy- nie wiadomo po co. Ostatecznie i tak każdy sam podejmuje decyzję taką, jaką uznaje za dobrą dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam BBM, bo zwracasz sie tylko do Basi, ale serio o jakiej agresji mowisz? Jakos sie dziwnie sklada, ze to na blogach tych szczepionych czytam "niech umieraja im wczesniej tym lepiej" napisane pod adresem tych co nie chca sie zaszczepic. Czy to nie jest agresja?
      Widzialas co sie dzieje w Australii? Wiesz moze o 24 000 dzieci zebranych wlasnie w Australii i na jakims boisku sportowym zaszczepionych bez wiedzy i obecnosci rodzicow? Czy to jest w porzadku? I mowie tu o dzieciach w wieku 12-15 lat. TO sa ciagle DZIECI i decyzje w tej sprawie powinni podejmowac rodzice.
      Nikt nie zmusza? Oczywiscie bo jeszcze nie bylo przypadku zeby kogos skuto w kajdanki i na sile zaszczepiono. Ale jesli "szczepionka" jest warunkiem pracy to czy to nie jest zmuszanie?

      Usuń
    2. He he no swietne - "antyszczepionkowcy" atakuja niezaszczepionych? A jak nazwac kampanie w kazdych mediach szczujaca na ludzi , ktorzy ne chca sie poddac tej nieznanej w skutkach terapii? Ja nazwac przymus i wymuszanie procedury medycznej na pracownikach roznych sektorow? jak nazwac kampanie wprowadzania tzw. paszportow covidowych, segregacje ludzi na tych niby " lepszych" i gorszych? Zaklamanie siega tu zenitu, bo przyjecie szczepionki nie chroni ani przed zachorowaniem ani przed roznoszeniem wirusa! I to jest doskonale wiadome - iluz to celebrytow juz zachorowalo po przyjeciu tego " panaceum"? Temu nie zaprzeczaja nawet oficjalne media . Pytam sie wiec dlaczego szczepieni maja miec jakiekolwiek przywileje i sa zwolnieni z testow i kwarantanny? U mnie w biurze juz trzy osoby ( z grupy 12 osobowej ) zachorowaly na covida ( po dwoch dawkach!) i spedzily po 2 tyg. na zwolnieniu. Ciekawe jest to , ze za pierwszym razem byly " chore" praktycznie z objawami przeziebienia , a teraz przeszly to naprawde ciezko. BBM - jak na razie fakt , ze przyjelas preparat stawia cie w grupie " uprzywilejowanej" , jak na razie to ci, co odmawiaja stoja pod pregierzem " potepienia" w mediach, sa wysmiewani i nazywani roznie : od plaskoziemcow, po idiotow - mnie to akurat ani ziebi ani grzeje , wiem wystarczajaco duzo, aby wiedziec, ze jestem jak najbardziej przy zdrowych zmyslach. A wraz ze mna tysiace ludzi, protestujacych przeciwko przymusowi ( nie przeciwko tym , ktorzy chca sie szczepic , to wielka roznica) , w calej Europie, Stanavh, Australii i Kanadzie . Jak wielkie sa to protesty mozna sobie obejrzec na youtubie - oficjalne media milcza jak zasznurowane .

      Usuń
  10. Z dobrych wiadomosci, nareszcie powoli ten mur zaczyna sie kruszyc.
    Wlasnie przed chwila moj maz ktory jesli nie wszyscy wiedza ma dwa doktoraty (mikrobiologia i genetyka) a nie z modlitwy za ojczyzne. No wiec tenze maz znalazl artykul w ktorym CDC (centrum chorob i wirusow - nie potrafie tego inaczej przetlumaczyc na polski) wyraznie wreszcie przyznaje ze test PCR, ktory to caly swiat uzywa NIE ODROZNIA covid od zwyklej grypy. W zwiazku z czym od grudnia tego roku bedzie uzywany inny test.
    To co ja wiedzialam juz przez ostatnie jesli nie 18 to 16 miesiecy dzis wlasnie zostaloo oficjalnie potwierdzone. A przeciez to CDC wytycza droge postepowania w ciagu tej "pandemii". Ja jestem cierpliwa i poczekam na kolejne nowosci, bo ze one sie powoli wymykaja spod kontroli cenzury to juz widac golym okiem, oczywisice jak ktos chce widziec. Ten co nie chce to chocby mu przed oczami zawieszono to i tak nie zobaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Star, ja juz z miesiac temu gdzies czytałam, że PCR w Stanach tylko do końca roku... dla mnie to juz tylko krtok aby przyznac, że covid i grypa to to samo :))) W POlsce to nawet oficjalnie osoby, które sa zaszczepione nie podlelgają koniecznosci poddawania sie testowi jakby od razu zakładając, że to nie kowid, bo przeciez sa zaszczepeini. Niezaszczepeini chorzy musza isc na test, który wiaqdomo, że jak "podkrecony" to i w wodzie znajdzie koronowirusy i jest kwratanna :)) Jak to fałszuje rzeczywistośc to chyba juz czujemy wszyscy :))) no i co z tym fantem teraz zrobic jak po 2 dawce trzeba sie szczepic 3 ?:))) a po co 3 skoro chorujemy tylko na grype po drugiej ?:))) Rewolucja zjada własne dzieci :))) Moim zdaniem narracja sie sypie, w Polsce mało kto chodzi w maseczkach - ja przez cały wrzesień w galeriach, autobusach, u dentysty i okulisty nie załozyłam maseczki i NIKT mi nie zrwócił uwagi. NIKT. W sierpniu bedąc w muzem musiałam tylko stoczyc walkę poproszona o załozenie, bo odmówiłam. To jest mój sposób na przeczekanie - bierny opór. Sprawdzam zawsze zapisy prawne - to wsyztsko jest na takich ruchomych nogach, że tylko spojrzec trzezwym okiem i ...olać... teraz nas sondują ( w Polsce) jesli chodzi o lockdown i maseczki na powietrzu - no i co ? Kto to bedzie sprawdzał ? Policja ?:)))) Oczywiscie trzeba unikać tzw pozytwcznych idiotów co to na klatce schodowej wymagają od innych wspólmieszkańców ... no ale co mogą zrobić ? Zadzwonia po policje - niech sobie przejda dalej. Z moich obserwacji w necie juz mnóstwo frustratów - nikt mi " na zywo" nic nie powie, bo sie zwyczajnie boi wyjśc na idiotę. To raczej miałam Star na myśli aby przeczekać... w sensie ignorować. Z koronowirusami bedziemy musieli zyc a jak sa takie osoby, które chcą sobie osłabiac własny układ immunologiczny niezbadanymi szczepiuonkami - prosze bardzo. Nie mam nic do tego. Saranda

      Usuń
  11. Co było do okazania, czyli dawne matematyczne cbdo. Pozdrawiam z życzliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BBM cbdo? Musialam sie zwrocic do wujka google z zapytaniem co to oznacza, bo nie uzywam jezyka polskiego na codzien:))) Fajnie tylko prosze powiedz mi jakiego testu uzywano wysylajac cale rodziny na kwarantanne? Rodzina mojej bratanicy (cztery osoby) zamieszkala w Polsce byla na trzy-tygodniowej kwarantannie bo starsza corka miala pozytywny wynik testu wlasnie PCR.
      Nie mieszkam w Polsce od wielu lat, ale jakos nie sadze, zeby tam uzywano innego testu. I powiedz mi jaki sens mialo i ma zamykanie na kwarantannie calej rodziny skoro jedna osoba jest pozytywna? Skoro to taki grozny i szybko rozprzestrzeniajacy sie wirus to wyglada mi na skazywanie na chorobe a moze i smierc czterech osob z powodu jednego pozytywnego testu. I tak bylo w wielu rodzinach nie tylko w przypadku mojej bratanicy. Tu tez wiele rodzin bylo na kwarantannie z powodu jednego czlonka, ktory smial byc pozytywny.
      No tym razem to cos mi tu wyraznie nie styka.
      I te maski, czy widzialas gdzies specjalne pojemniki gdzie nalezy wyrzucic uzywana maske, tak zeby zarazki z niej nie rozprzestrzenialy sie dookola? Skoro oprocz maski nalezy zachowywac odleglosc nawet miedzy osobami zamaskowanymi po obu stronach to maska rzucona byle gdzie tez rozsiewa zarazki tym bardziej, ze ktos w nia oddychal przez jakis czas (czesto tygodniami:)))
      Czy przed szczepieniem robi sie test na przeciwciala? Z tego co wiem to nie, po prostu sie ludzi szczepi bo "tak trzeba".
      W takim razie co sie stalo z naturalna odpornoscia lub z tymi co uzyskali te odpornosc przez przechorowanie covida?
      Doceniam Twoja zyczliwosc i bardzo dziekuje ale po prostu dyskutujemy i nie ma tu chyba powodu do podejrzen o brak zyczliwosci.
      Wiem, ze od poczatku napisalas, ze nie chcesz wchodzic w polemike. Ale kazdy komentarz to jest jednak otwarciem drzwi do polemiki. Mozemy sie zgadzac lub nie, wcale nie mam zamiaru nikogo przekonywac do moich pogladow ale tez nie musze sie z nimi kryc, na tym chyba powinna polegac wolnosc wypowiedzi.
      Pozdrawiam wzajemnie.

      Usuń
  12. Po prostu przyjęłam do wiadomości Twoje wyjaśnienia i wątpliwości, i nie zamierzam z nimi polemizować.Jak sądzę- za cienka jestem na bitwę na argumenty naukowe , a swoje przemyślenia mam. I proponuję na tym sprawę zakończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje serdecznie za rozmowe i mam nadzieje ze Cie niczym nie urazilam wypowiadajac swoje przemyslenia. Ot rozmowa - moim zdaniem mila.

      Usuń
  13. A jeszcze co do masek to dzis przeczytałam opinie medyka ( gdzies na twiterze) - "maseczka na twarzy chroni przed chorobą tak samo skutecznie jak noszenie talizmanu na szyi. Czyli raz zadziała a raz nie - taka wypadkowa" :)) Jak ktos ma katar albo kaszel i idzie w tłum ( autobus) niech sobie nosi dla mnie to znak, że powinnam sie tym bardziej izolować . Zdrowi ludzie wracają do normalności i nie noszą. Poza tym - mam sporego wkurwa jak ide ulicą sama i widzę jakiegos faceta w masce - mam uczucie, że chce mnie zamordowac :))) i zupełnie legalnie chroni swoją twarz aby go nie rozpoznała ... To chyba jest naprawde problem ...

    OdpowiedzUsuń