Szukaj na tym blogu

piątek, 3 lutego 2012

Zjeść żabę czy ulec prokrastynacji – oto jest pytanie

Prokrastynacja, to termin z dziedziny psychologii opisujący zjawisko odkładania na później działań, które są kłopotliwe, trudne bądź nieprzyjemne. 


Oj, jest kilka spraw, które chętnie odłożyłabym na później. 
Niestety. Życie ma swoje wymagania i nie chce czekać.

Brian Tracy w swojej książce pt „ Zjedz tę żabę” przekonuje, że na początku trzeba zrobić to, co najtrudniejsze, żeby potem mieć z górki, bo wtedy człowiek się mniej namęczy a osiągnięte efekty są większe.

Ale co zrobić, jak w naturze człowieka leży odkładanie na później wszystkiego co nieprzyjemne? I mamy sytuację, że rozum mówi jedno a człowiek robi drugie. Nie pamiętam już ile razy wkurzałam się na siebie, że omijałam jakąś trudną sprawę, chociaż wiedziałam, że i tak będę musiała ją załatwić. Dlatego żaba siedziała sobie spokojnie na talerzu na liściach sałaty a ja jadłam same ziemniaki, udając, że jej nie widzę.

Po latach zmagania się ze sobą coraz rzadziej odkładam ważne sprawy na później, ale w różnych problemach dnia codziennego wciąż jeszcze zdarza mi się, że stosuję strategię uników. Jutro a może za tydzień, każdy termin jest dobry, żeby uniknąć tego, na co się nie ma ochoty. Jednak to nie jest dobra metoda, bo małe sprawy często urastają do dużych kłopotów. Wyhodowałam sobie taki kłopot i teraz muszę się nim zająć. A tak mi się nie chce, że bardziej chyba już nie mogłoby mi się nie chcieć. Ale. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, więc muszę w końcu porobić za donosiciela.

Jest podobno skuteczny sposób na prokrastynację. Wystarczy zacząć coś robić nie myśląc o końcowych efektach. Za przykład może służyć jeden z maratończyków. Gdy dziennikarz zapytał go, jak osiąga tak dobre wyniki powiedział, że po prostu startuje a potem skupia się na każdym kroku, nie myśląc o celu biegu. To bardzo prosta zasada, ale najpierw trzeba wystartować. Więc kończę już to pisanie i robię pierwszy krok. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz