Szukaj na tym blogu

sobota, 8 października 2011

Uf. Nareszcie koniec

Uf. Nareszcie koniec. Od jutra cisza wyborcza, w niedzielę głosowanie a od poniedziałku znowu nikt z szanownych i nie szanownych wybranych nie będzie się interesował obywatelem, czyli m.in. mną. Cieszę się, jak nie wiem co, bo od mnogości zapewnień i troski o mój los, aż mi łeb pękał.

Dzisiaj zobaczyłam na mieście plakat takiej treści: Tusk = Palikot w rządzie.
Jakie to szczęście, że ktoś zadbał o to, żeby mnie przestrzec, z jakim zagrożeniem powinnam się liczyć, gdybym zgłupiała i zagłosowała na Tuska albo, jeszcze gorzej, na Palikota. Ale prawdę powiedziawszy, to spot wyborczy pokazujący, kto na pewno pójdzie głosować, bardziej napędził mi strachu.

Może ja głupia jestem, a zdaniem niektórych nie ma co do tego wątpliwości(dlatego bez żenady próbują mi robić wodę z mózgu), ale osobiście nie chciałabym, żeby ktoś uczył mnie rozumu waląc parasolką po głowie albo różańcem po plecach.

Jak już powiedziałam, i będę się tego trzymać, wolę polityka, który udaje idiotę niż idiotę, który udaje męża stanu i opatrzności w jednej osobie. Prawdę powiedziawszy, to nie miałabym na kogo głosować, gdyby nie, prof. Maria Szyszkowska, która startuje do Sejmu jako kandydat bezpartyjny.

A miłe wiadomości na dziś są takie; Niutek skończył siedem miesięcy, przyjaciółka mojej Marty urodziła córeczkę Natalię i obie czują się dobrze, dowiedziałam się, że od poniedziałku mam robótkę za kaskę. Żyć nie umierać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz